Mobile menu

Pages in topic:   [1 2 3] >
O szanowaniu mowy ojczystej
Thread poster: Marek Daroszewski (MrMarDar)
Marek Daroszewski (MrMarDar)  Identity Verified
Local time: 14:27
English to Polish
+ ...
Jan 9, 2009

Anglicyzmy coraz bardziej powszechne - więcej tutaj...

http://tygodnik.onet.pl/33,0,19311,klimatyczne_relacje_oficera_z_prezydentem,artykul.html

Pozdrawiam,
Marek


Direct link Reply with quote
 

Michał Szcześniewski  Identity Verified
Poland
Local time: 14:27
English to Polish
+ ...
to jest prawdziwe zagrożenie Jan 9, 2009

Moim zdaniem właśnie postępującej "kalkomanii" powinniśmy się my, tłumacze, obawiać. Dużo bardziej niż automatyzacji tłumaczeń (zwanych najczęściej, tak przy okazji, translatorami:)).

Zawsze podkreślamy, że usługi tłumaczy są kierowane do klientów, którym zależy na jakości i którzy doceniają poprawną (czy wręcz piękną) polszczyznę. A co, jeśli wszystkim przestanie zależeć na owej poprawności, bo już nikogo kalki nie będą razić? Gdy ludzie przestaną dostrzegać błędy?

Takie moje przemyślenia...


Direct link Reply with quote
 

PAS  Identity Verified
Local time: 14:27
English to Polish
+ ...
Aplikuję Jan 9, 2009

Złożenie aplikacji to jeszcze pół biedy. Cała bieda w składaniu wniosku aplikacyjnego.

A może czegoś nie wiem? Może chodzi o "application request"?

P.


Direct link Reply with quote
 

Evonymus (Ewa Kazmierczak)  Identity Verified
Poland
Local time: 14:27
English to Polish
+ ...
anglicyzmy na "wyższych szczeblach" Jan 9, 2009

mnie do szewskiej pasji doprowadza np. *dywersyfikacja* źródeł energii.
pozdrawiam, Ewa


Direct link Reply with quote
 
xxxK S
United Kingdom
Local time: 13:27
Polacy nie gęsi i swój język mają. Ale co to za język? Jan 9, 2009

Mieszkając od dawna w Anglii usłyszałam już wiele różnych tworów. W mojej pracy tłumacza zawsze staram się używać wyłącznie słów polskich. Niektóre jednak osoby robią duże oczy, gdy zapyta się ich o numer ubezpieczenia społecznego (aaaaa... numer inszuransa) lub pobierane świadczenia (aaaaa... benefity). Wygląda na to, że co niektórzy to ani po polsku, ani po angielsku nie umieją mówić. Zwracam się z prośbą do wszystkich tłumaczy... dbajmy o swój język i brońmy się przed kalkami.


Ps Czy ktoś może słyszał jak Anglicy błędnie używają i wymawiają słowa francuskie? Niekórzy to nawet piją wino sauvignon blanc (czyt. savinią BLANK)!!!

[Edited at 2009-01-09 19:06 GMT]


Direct link Reply with quote
 

Bartłomiej Socha
Poland
Local time: 14:27
French to Polish
+ ...
A polskie Mą Blank? Jan 13, 2009

Ps Czy ktoś może słyszał jak Anglicy błędnie używają i wymawiają słowa francuskie? Niekórzy to nawet piją wino sauvignon blanc (czyt. savinią BLANK)!!!

[Edited at 2009-01-09 19:06 GMT] [/quote]

A przeciez Polacy tez wspinaja się na Mą Blank a nie na Mą Blą (Mont Blanc) wiec dajmy zyc Anglikom


Direct link Reply with quote
 

maciejm  Identity Verified
Poland
Local time: 14:27
English to Polish
+ ...
Umiar we wszystkim Jan 23, 2009

Mnie osobiście rażą, podobnie jak Michała, kalki z języka angielskiego, ale tylko w sytuacjach, kiedy w języku polskim istnieje powszechnie uznany i stosowany odpowiednik danego słowa. Więc nic dziwnego, że widząc, jak nasz młody kolega tłumacz pisze w innym wątku na tym forum:

"Czy tytuł technika w specjalizacji będzie jakimkolwiek atutem (dobrze, że nie "asetem", przyp. mój) przy aplikowaniu na tłumaczenia z tej dziedziny?"

dostaję białej gorączki, bólu zębów itp.

Natomiast są sytuacje, kiedy angielskie słowo jest jednak lepsze niż polskie i wtedy nie razi mnie ono, o ile jest używane zgodnie ze swoim znaczeniem. Weźmy słowo "dealer" (np. samochodowy, nie narkotykowy, ten drugi, to po prostu "handlarz narkotyków"). Jak możemy bez używania tego słowa w oryginalnej wersji oddać jego znaczenie? "Autoryzowany przedstawiciel producenta"? Pomijając to, że "autoryzowany" pochodzi z języka angielskiego, to "przedstawiciel producenta" nie wyjaśnia wszystkiego. To może "sprzedawca posiadający uprawnienia nadane przez producenta sprzętu...."? Też marnie, bo sprzedaż to jedna, a serwis .... o przepraszam "obsługa techniczna" , to druga dziedzina działalności dealera. A oprócz tego długie to i nieporęczne. Więc właściwie, co nam ten dealer przeszkadza? Można ewentualnie spolszczyć pisownię, "diler", co i tak widzi się już dosyć często i na tym koniec. Równie dobre słowo, jak "komputer", czy "telefon komórkowy" - że też tego "komórkowego" nie czepił się autor cytowanego artykułu, to dziw nad dziwy - czy "dywersyfikacja", o której uczono mnie już prawie 30 lat temu na zajęciach z ekonomii politycznej socjalizmu (tfu, zgiń, przepadnij, ale niestety takie były czasy i trzeba było 2 godziny tygodniowo tych rzeczy wysłuchać na pierwszym roku anglistyki i chyba każdych innych studiów wyższych).

To może trzeba wymyślić własne -"polskie" - słowo w każdej sytuacji? Życzę powodzenia, aczkolwiek nie wróżę, bo możemy dojść do takich absurdalnych określeń, jak w przypadku żeglarstwa, gdzie ze 40 lat temu usiłowano zapożyczenia zastąpić polskimi słowami i np. "jumpsaling" miał się nazywać "rozpier górny", a "saling", pardon my French, "rozpier dolny". Na całe szczeście, określenia te nie przyjęły się, podobnie jak w innej dziedzinie nie przyjął się "zwis męski dekoracyjny", co miało oznaczać po prostu krawat

Kończąc, niektórych pretensji autora cytowanego artykułu nie rozumiem wcale. O ile stopień najwyższy typu "drugi najdłuższy" jest równie rażący, jak "aplikować na tłumaczenia", to co autorowi przeszkadzają "ojcowie założyciele"? No, jest to tłumaczenie z angielskiego, i co z tego? Mogą być "członkowie założyciele", jakiegoś klubu, czy partii, to dlaczego nie może być ojców założycieli? W sumie brzmi to dla mnie sympatyczniej od tych członków.

Zupełnym kuriozum (to zapożyczenie z angielskiego, czy łaciny? ) jest dla mnie fragment:

"Wreszcie nieszczęsne, a powszechne „W czym mogę pomóc?” wyparło niestety elegancką formułkę „Czym mogę służyć?”. Są osoby, które na to rzeczowo odpowiadają, iż „może mi pan pomóc w umyciu samochodu” (zrobieniu zakupów, itp.). Ale rzadko zdarza się, by ktoś pojął, o co w tym chodzi."

Pomijając to, że wyrażenie "W czym mogę pomóc?" funkcjonuje w języku polskim od dawna, to jest ono jak najbardziej logiczne. W sklepie z telewizorami odpowiedziałbym "Może mi pan pomóc wybrać telewizor...", choć oczywiście powiem "Chciałbym obejrzeć telewizor XY", czy coś w tym rodzaju.

Na koniec dygresja. I bez zapożyczeń można narobić przy tłumaczeniu niezłego bałaganu. Przykład z ostatniej chwili, fragment ulotki antybiotyku: "Przyjmować 2 tabletki 2 razy dziennie" (bez przecinków - interpunkcja oryginału). To znaczy ile tych tabletek? Cztery na dobę? A właśnie, że nie, ponieważ następne zdanie brzmi: "Jedną (tabletkę) rano i jedną wieczorem". A nie można było napisać "przyjmować po jednej tabletce dwa razy dziennie, rano i wieczorem", a nie dawać zagadek mojej męczonej przez gorączkę żonie, która ten fragment czytała chyba ze trzy razy, zanim zrozumiała ile tych tabletek ma brać?

Życzę miłego weekendu (To też kalka, a na dodatek pewien dziennikarz radiowy, idol emerytów, używa formy "zapiątek", ale i tak Wam wszystkim życzę miłego piątku, soboty i niedzieli )

M








[Edited at 2009-01-23 00:15 GMT]

[Edited at 2009-01-23 00:17 GMT]


Direct link Reply with quote
 

allp
Poland
Local time: 14:27
English to Polish
+ ...
Zapiątek :)) Jan 23, 2009

Kupuję, z emerytami czy bez

i również życzę Tobie, Macieju, i wszystkim pozostałym, miłego zapiątku


Direct link Reply with quote
 

Andrzej Mierzejewski  Identity Verified
Poland
Local time: 14:27
Polish to English
+ ...
savinią BLANK Jan 23, 2009

Kasia E. Slobodzian wrote:

Ps Czy ktoś może słyszał jak Anglicy błędnie używają i wymawiają słowa francuskie? Niekórzy to nawet piją wino sauvignon blanc (czyt. savinią BLANK)!!!

[Edited at 2009-01-09 19:06 GMT]


Trudno, jeszcze nie wszyscy Anglicy znają francuską wymowę tak dobrze, jak Francuzi. A z drugiej strony zdarza mi się słyszeć w sklepach z alkoholami w Polsce, że sprzedawca poprawia klienta (na przykład mnie właśnie w tej sprawie.

AM


Direct link Reply with quote
 

piotrsut  Identity Verified
Local time: 14:27
English to Polish
+ ...
Wspólny zmysł Feb 25, 2009

Wydaje mi się, że tak jak w wielu innych aspektach pracy tłumacza trzeba stosować trochę "logiki rozmytej" i zachować jakąś zdrową równowagę pomiędzy swoim widzimisię a odbiorem przez użytkownika.

Tłumaczyłem jakiś czas temu konferencję dotyczącą bezpieczeństwa internetowego, na której pewien świetny polski fachowiec przez półtorej godziny opowiadał o "inżynierii socjalnej" (oczywiście chodziło o "social engineering" czyli sztuczki socjotechniczne). Z pewną złośliwą satysfakcją we wszystkich angielskojęzycznych wypowiedziach z sali określenie to tłumaczyłem na "socjotechnika".

Podobnych, lecz mniej rażąco głupich kalek pojawia się jednak mnóstwo w każdej dziedzinie biznesu i techniki, no może oprócz ludwisarstwa, tam zapożyczenia będą po prostu starsze. Jeżeli orientuję się, że jakieś określenie zapożyczone, choćby niepotrzebnie, jest używane en bloc przez wszystkich uczestników posiedzenia, to kimże jestem, żeby dmuchać pod wiatr.

W tłumaczeniach tekstowych z zasady stosuję przede wszystkim właściwy odpowiednik polski, czasami czując się trochę jak belfer. Niemniej jednak wszystko w takich granicach, aby nie utrudniać ani tym bardziej uniemożliwiać zrozumienia przez odbiorców, którego to zrozumienia obraz próbuję sobie uzmysłowić na podstawie doświadczenia i ewentualnie dostępnych analogicznych tekstów dostępnych w necie.

A restauracje? O, to cała oddzielna historia - jeśli nie boicie się narazić na śmieszność, spróbujcie powiedzieć prawidłowo "pollo" w restauracji hiszpańskiej albo "gnocchi" we włoskiej

Pozdrawiam


Direct link Reply with quote
 

Barbara Gadomska  Identity Verified
Local time: 14:27
English to Polish
+ ...
moje trzy grosze Feb 25, 2009

piotrsut wrote:


A restauracje? O, to cała oddzielna historia - jeśli nie boicie się narazić na śmieszność, spróbujcie powiedzieć prawidłowo "pollo" w restauracji hiszpańskiej albo "gnocchi" we włoskiej



Zalezy gdzie. W niektórych włoskich restauracjach wręcz się rozpływają ze szczęścia, słysząc "ńokki", a nie "gnoczczi". Raz dostałam za to od właściciela kieliszek wina!

maciejm wrote:

Zupełnym kuriozum (to zapożyczenie z angielskiego, czy łaciny? ) jest dla mnie fragment:
"Wreszcie nieszczęsne, a powszechne „W czym mogę pomóc?” wyparło niestety elegancką formułkę „Czym mogę służyć?”.



A mnie się to pomaganie też nie podoba, i wolę zdecydowanie "czym mogę służyć", Tak samo jak zęby mnie bolą od "Czy mogę przyjąć wiadomość" zamiast "czy mogę coś przekazać".

Ze wszystkich jednak zapożyczonych dziwolągów najbardziej na nerwy działają mi "destynacje" i "celebryci". Destynacje można przecież oddać na kilka sposobów (choćby zamiast "nasze destynacje" - "dokąd latamy"). Wiem, że nie ma dobrego słowa na "celebrities", ale też o tych "celebrytach" pożal się Boże najczęściej nie warto pisać ani czytać...

A "zapiątek" - miodzio, jak mawia tygru

I tym optymistycznym...
Pozdrowienia!


Direct link Reply with quote
 

maciejm  Identity Verified
Poland
Local time: 14:27
English to Polish
+ ...
Nie tylko tłumaczenia Feb 27, 2009

Jak się okazuje nie tylko przy okazji tłumaczeń można natrafić na "kfiatki". Oto pismo z banku, które dostałem przed chwilą:

" W odpowiedzi na Pana reklamację uprzejmie informujemy, że przedmiotowa sprawa został wyjaśniona.

W dniu XXX Pana rachunek został uznany reklamowaną kwotą w wysokości XXX PLN"


Gdyby ktoś nie wiedział o co w tym chodzi
to informują mnie, że bank zwrócił mi i przelał na mój rachunek kwotę, której nie wypłacił mi bankomat.
Ręce opadają.

M

[Edited at 2009-02-27 11:04 GMT]


Direct link Reply with quote
 
Marek Daroszewski (MrMarDar)  Identity Verified
Local time: 14:27
English to Polish
+ ...
TOPIC STARTER
tłumaczenie kfiaktów Feb 27, 2009

Przez ciekawość skorzystałem z Google Translate, by zobaczyć jak automat sobie radzi z nomenklaturą bankową, i nie mogę powstrzymać się od zacytowania...

maciejm wrote:
W dniu xxx Pana rachunek został uznany reklamowaną kwotą w wysokości xxx PLN


Aby ułatwić automatowi pracę wpisałem "prawdziwe" (zmyślone) dane. I oto co dostałem:

12.01.2009 On behalf of the Lord was found advertised in the amount of 100 USD

Na razie jednak wydaje się, że możemy spać spokojnie

M.


Direct link Reply with quote
 

Agenor Hofmann-Delbor  Identity Verified
Local time: 14:27
English to Polish
+ ...
Raczej szykować się na bezsenne noce :) Feb 27, 2009

Marek Daroszewski (MrMarDar) wrote:
Na razie jednak wydaje się, że możemy spać spokojnie


Nie byłbym taki pewien z tym snem - coraz więcej projektów polega na post-editingu takich tłumaczeń. To już jest faktem w projektach kilku dużych producentów oprogramowania. Na szczęście ktoś poszedł po rozum do głowy i segmenty poddawane MT są ograniczane do krótkich tekstów.

Osobiście uważam, że koncepcja Google MT jest genialna i widać, że nawet MS chce też mieć darmową korektę MT robioną przez użytkowników:
http://www.windowslivetranslator.com


Direct link Reply with quote
 
Marek Daroszewski (MrMarDar)  Identity Verified
Local time: 14:27
English to Polish
+ ...
TOPIC STARTER
bezsenne noce Feb 27, 2009

Mam odmienne zdanie.

coraz więcej projektów polega na post-editingu takich tłumaczeń

Myślę, że w języku Reja można oddać powyższe mówiąc coraz więcej zleceń polega na korekcie takich tłumaczeń (przepraszam, ale nie mogłem się opanować - ostatecznie wątek jest o szanowaniu mowy ojczystej, a tu nieszczęsne projekty...

A zmieniłem zdanie po wpadce wiele, wiele lat temu, na początku mojej kariery, kiedy jeszcze nie było programów tłumaczących, gdy podjąłem się weryfikacji tekstu zrobionej przez nieznaną mi osobę. Nakład pracy był niewspółmierny do wynagrodzenia i zacząłem się szanować. Ostatecznie, kto ma szanować mnie i mój czas bardziej niż ja sam?

Nie musimy przyjmować takich zleceń, a jeśli już, to trzeba wynegocjować takie warunki, żeby firmom nie opłacało się tłumaczyć tekstów wstępnie automatem, licząc że zaoszczędzą. Tak - to my sami musimy się szanować, żeby inni nas szanowali.

Natomiast sam również stosuję Google Translate - tłumacząc z języka, którego nie znam jestem w stanie mniej więcej ustalić o co chodzi w tekście.

Ale w tym wypadku (wersja windowslivetranslator.com On 12 January 2009 Lord Bill became reklamowaną the amount of 100 LCY) , trudno jest dociec o co chodzi, prawda?

Szanujmy nie tylko mowę, ale i samych siebie
M.



[Edited at 2009-02-27 13:02 GMT]


Direct link Reply with quote
 
Pages in topic:   [1 2 3] >


To report site rules violations or get help, contact a site moderator:

Moderator(s) of this forum
Monika Jakacka Márquez[Call to this topic]

You can also contact site staff by submitting a support request »

O szanowaniu mowy ojczystej

Advanced search






TM-Town
Manage your TMs and Terms ... and boost your translation business

Are you ready for something fresh in the industry? TM-Town is a unique new site for you -- the freelance translator -- to store, manage and share translation memories (TMs) and glossaries...and potentially meet new clients on the basis of your prior work.

More info »
SDL MultiTerm 2017
Guarantee a unified, consistent and high-quality translation with terminology software by the industry leaders.

SDL MultiTerm 2017 allows translators to create one central location to store and manage multilingual terminology, and with SDL MultiTerm Extract 2017 you can automatically create term lists from your existing documentation to save time.

More info »



All of ProZ.com
  • All of ProZ.com
  • Term search
  • Jobs