Mobile menu

Weryfikacja tekstów przez agencje - prawda czy falsz?
Thread poster: Magda Dziadosz

Magda Dziadosz  Identity Verified
Poland
Local time: 02:19
Member (2004)
English to Polish
+ ...
Jul 22, 2002

Surfując po sieci i zaglądając na strony różnych agencji tłumaczeń w Polsce często spotykam informacje typu: współpracujemy z najlepszymi tłumaczami specjalizującymi się w danej dziedzinie, a w następnym zdaniu: wszystkie wykonane przez nas tłumaczenia przed oddaniem klientowi są dokładnie weryfikowane przez naszych pracowników (doświadczonych specjalistów, profesjonalnych weryfikatorów, native speakers, etc.) Nie mam bardzo dużego doświadczenia ze współpracy z agencjami (gros moich klientów w dziedzinie tłumaczeń pisemnych to klienci bezpośredni), ale bardzo sobie cenię współpracę z tymi kilkoma, z którymi mam kontakty. Jednak zawsze mnie zastanawiało, o co właściwie chodzi z tą weryfikacją.



Z jednej strony dążenie do najwyższej jakości zawsze zasługuje na poparcie i szacunek. Wiadomo jest, że nieomylny nikt nie jest, przy tłumaczeniu łatwo o przeoczenie, niewykrywalną przez speler literówkę lub inny błąd.



Ciekawa jestem jakie doświadczenia w tej dziedzinie macie Wy, koleżanki prozanki i koledzy prozacy? Jak taka weryfikacja wygląda w praktyce z punktu widzenia weryfikatora i weryfikowanego? A z punktu widzenia agencji? (Są przecież i agencje w naszym prozackim gronie). Czy rzeczywiście prowadzi do podniesienia jakości tłumaczeń? Czy rzeczywiście służy dobrze wszystkim trzem stronom, czyli klientowi, pośrednikowi (agencji) i tłumaczowi?



Żeby nie było wątpliwości: nie jestem przeciwna weryfikacji tekstów, wręcz przeciwnie, jestem za wszystkim, co prowadzi do podnoszenia jakości. Mam jednak wątpliwości, jak to działa w praktyce.



1. Czas,. Jedna z agencji ostatnio zapowiedziała wprowadzenie takiej weryfikacji zaznaczając, że od tej pory oczekiwać będzie wcześniejszego oddawania tekstów, gdyż potrzebuje czasu na sprawdzenie. Wiemy, jak napięte są terminy tłumaczeń, dalsze skrócenie czasu po stronie tłumacza MUSI odbić się na jakości – czegoś w takim razie nie zdąży się zrobić, (na przykład sprawdzić tekstu, agencja odeśle go z poprawkami i obniży wynagrodzenie....?)



2. Koszty. Jedna z agencji w swoim raporcie na temat rynku tłumaczeń w Polsce cytuje historię klienta, który nie chciał zaakceptować zaoferowanej ceny kwestionując pozycję weryfikacja w następujący sposób: jeśli tłumacz nie potrafi zrobić tego dobrze, dlaczego ja mam za to płacić? Właściwie trudno odmówić logiki: czy naszym (tłumacza) obowiązkiem nie jest oddanie tekstu sprawdzonego i wolnego od błędów?



3. Kwalifikacje weryfikatorów. Czy ci z Was, których teksty sprawdzane są przez agencje przed oddaniem klientowi znają kwalifikacje osób weryfikujących i nie budzą one wątpliwości? Mam tu na myśli oczywiście sprawdzanie tekstów wysoko specjalistycznych, a nie działania edytorskie w rodzaju sprawdzania czy nic nie brakuje, sprawdzanie liczb, dat, etc.



4. Czy agencje, które weryfikują są lepsze niż te, które tego nie robią? To znaczy, czy cieszą się lepszą opinią wśród klientów, uzyskują lepsze zlecenia i czy LEPIEJ płacą swoim tłumaczom?



Jestem ciekawa Waszych opinii. Pozdrawiam wakacyjnie.



Magda





Direct link Reply with quote
 

Elzbieta Wójcicka  Identity Verified
Netherlands
Local time: 02:19
Dutch to Polish
+ ...
Nikt nie jest nieomylny Jul 22, 2002

Po prostu kiedy spędziło się kilka dni nad tłumaczeniem danego tekstu, czytając go, nie dostrzega się czasem pewnych drobnych usterek. Dopiero druga para oczu zauważy niezręczności stylistyczne, wątpliwe gramatycznie konstrukcje, literówki, które przemknęły się niezauważone, interpunkcję, będącą kalką oryginału itd.



Uważam, że sprawdzanie tłumaczenia przez drugą osobę powinno być normą w agencjach tłumaczeń. Jeśli nie, jakaż jest dla zleceniodawcy przewaga takiej agencji nad indywidualnym tłumaczem?



Nie mam doświadczenia z agencjami w Polsce, ale przez kilka lat pracowałam jako koordynator projektów w biurze tłumaczeń w Amsterdamie. Myślę, że styl pracy zależy w dyżym stopniu od specjalizacji biura, więc pokrótce opis \'mojego\': była to europejska filia japońskiego biura przygotowującego dokumentację techniczną (od napisania jej aż po druk / tłoczenie CD), specjalizująca się w tłumaczeniu instrukcji obsługi do wszelakich urządzeń produkowanych przez znane firmy japońskie z angielskiego na wszystkie pozostałe języki europejskie. Biuro to współpracowało z wieloma tłumaczami, przy czym punktem wyjścia było tłumaczenie na język ojczysty i zamieszkanie w kraju, gdzie tego języka się używa. Do każdego projektu tłumacze wybierani byli na podstawie ich specjalizacji w danej dziedzinie, posiadanego oprogramowania i doświadczenia w pracy z nim, a dopiero na końcu ich stawek.

[N.B. Tak czytam na Proz i nie tylko, jak mało zarabiają tłumacze w Polsce i nadziwić się nie mogę, bo od \'mojego\' biura to żądali 0,14 EUR/słowo i tyle też dostawali.]



Mieliśmy tylko jednego klienta, który od razu zadeklarował, że przetłumaczone wersje instrukcji przygotowują, bo tak każą przepisy, ale ich serwisanci i tak używają wyłącznie wersji angielskiej, więc na jakości tłumaczenia im aż tak nie zależy. Poprawne tłumaczenie jest wystarczające, nie musi być wcale \"super hiper de luxe\". I tylko dla tego klienta teksty nie były sprawdzane pod kątem językowym.



Pozostali klienci żądali jakości i tym warunkowali współpracę. Dążono więc do tego, aby każdy tekst sprawdzany był trzykrotnie:



(1) Bezpośrednio po tłumaczeniu, przez edytora, również \'nativa\', który przez kilka dni przychodził do siedziby biura i na pracował na miejscu, mając dostęp do wszelkich potrzebnych źródeł, słowników, wcześniejszych projektów dla tego samego klienta itp. materiałów, również tych najświeższych, którymi tłumacz jeszcze nie dysponował. Nie zdarzyło się, aby sprawdzany tekst był 100% bezbłędny, nawet w tych najlepszych tłumaczeniach kilka poprawek okazywało się potrzebne. Tłumacz dostawał Feedback z podsumowaniem, co było super, co w porządku, a na co powinien bardziej uważać następnym razem. Ot, taka konstruktywna krytyka.



(2) Po DTP tekst sprawdzany był przez edytora, który o danym języku pojęcie miał bledziuchne, ale jego zadaniem było wyłapanie brakujących fragmentów tekstu i niespójności (kilkakrotnie użyte identyczne wyrażenie w oryginale MUSIAŁO być identyczne również w tłumaczeniu), sprawdzanie wszystkich liczb, odnośników do stron, indeksu itp. oraz oczywiście sprawdzanie, czy layout pokrywa się z oryginałem.



(3) Zanim tekst został przesłany do drukarni wzgl. pliki do tłoczenia CD, dostawał go do wglądu i korekty oddział firmy danego klienta w \'kraju przeznaczenia\'. Ci koncentrowali się na poprawności merytorycznej tekstu i tłumaczeniu \'firmowej\' terminologii. Przykro przyznać, ale największe problemy mieliśmy zawsze z filiami w Polsce, które sprawdzanie uważały za zbędne i korekty przysyłały zawsze z dużym opóźnieniem, często czepiając się zupełnych drobiazgów na pierwszych kilkunastu stronach, a nie mając zastrzeżeń do pozostałych kilkuset.



Oczywiście taki sposób weryfikacji tłumaczenia znaczenie podnosi koszty. Dlatego dla niektórych klientów marże były bardzo niskie, ale kompensowała to duża ilość zleceń, bo zadowoleni z jakości klienci nie myśleli o szukaniu innych agencji. Tłumacze zawsze dostawali swoją stałą stawkę, nikomu nawet nie przyszło do głowy, aby o tym dyskutować.



A co do czasu: porozumienie się z klientem i uzmysłowienie mu, ile czasu zajmie tłumaczenie, ile sprawdzanie tekstu, a ile DTP to już zadanie działu sprzedaży danej agencji, a nie problem tłumacza. Poważne agencje już dawno to zrozumiały, a tym mniej poważnym przydałoby się to uświadomić, zamiast raz po raz potulnie godzić się na pracę po nocach. (Wiadomo, że czasem trzeba, ale nie powinno być to normą.)



Tyle moje doświadczenia.

Pozdrawiam,

beta

[ This Message was edited by: on 2002-07-23 06:48 ]


Direct link Reply with quote
 

Magda Dziadosz  Identity Verified
Poland
Local time: 02:19
Member (2004)
English to Polish
+ ...
TOPIC STARTER
Beto, opisałaś agencję idealną! Jul 22, 2002

Aż przyjemnie poczytać, trochę tak, jakby zajrzeć do \"tłumaczeniowego raju\".



Nie wiem, czy tak wygląda powszechna praktyka, ale oby! Oby!



Magda


Direct link Reply with quote
 

Jerzy Czopik  Identity Verified
Germany
Local time: 02:19
Member (2003)
Polish to German
+ ...
Praktyka chyba wygląda inaczej... Jul 22, 2002

Mimo, że pracuje z kilkoma agencjami, nie mogę powstrzymać się do podziwu, bo tak dokładnej weryfikacji nie prowadzi żadna.



Ale nasunęło mi się jeszcze jedno - niemiłe - skojarzenie.

Czasami taka weryfikacja miała miejsce, a przetłumaczone przez nas teksty lądowały w Polsce do korekty. Najczęściej w jakiejś filii lub przedstawicielstwie albo w jakimś oddziale przedsiębiorstwa klienta agencji. Teksty wracały, a ja musiałem się gimnastykować i tłumaczyć Niemcom, że czarno-białe to to samo co biało-czarne, \"lub\" i \"albo\" są w zasadzie zamienne itd. itp.

Najczęściej odnosiłem takie wrażenie, że ktoś na siłę usiłuje się wyprofilować naszym kosztem. Co mnie przy tym najbardziej dziwi, to fakt, że zamiast stosować \"konstruktywną krytykę\" dla osiągnięcia pozytywnego rezultatu czepiano się bzdur, przekręcano zdania, nie wnosząc nic nowego albo często psując w miarę przyzwoite tłumaczenia.

Czyżby to nasza \"cecha narodowa\", że zawsze \"wiemy lepiej\" niż inni i demonstrujemy to na siłę?



To moje trzy grosze do tego tematu



Jerzy


Direct link Reply with quote
 

Kasia Trzcińska-Draper
Local time: 01:19
Polish to English
+ ...
Lubię profesjonalizm... Jul 22, 2002

Agencja (w Wielkiej Brytanii), od której przyjęłam kilka zleceń w ciągu ostatniego miesiąca, przypomina agencję opisaną przez Elżbietę. I bardzo dobrze. Każdy tekst jest tłumaczony, redagowany (edited) oraz sprawdzony pod względem wszelkich drobnych błędów, literówek i przeoczeń (proof-read). Tłumaczenie, redagowanie i sprawdzanie robią trzy różne osoby. Kwestie sporne (szczególnie te, które mają wejść do glosariusza) są rozstrzygane emailami, gdzie każdy ma możliwość wypowiedzenia się w danej kwestii. Czuwają nad tym wszystkim project managers. Agencja zaakceptowała też moje stawki (wcale nie niskie) bez żadnych protestów - za tłumaczenia płacą od słowa, za redagowanie i sprawdzanie - na godzinę. Hm. Same plusy. Rzecz najważniejsza - nawet najlepszy tekst może stać się jeszcze lepszy, jeśli spojrzy na niego krytycznie ktoś inny. Mój angielski redaktor (z zupełnie innej firmy) mawiał, że nie ma nic gorszego, niż sprawdzanie własnego tekstu, i miał rację Weryfikacja pomaga i tłumaczom, i agencji. Na szczęście istnieją doświadczone agencje, które zdają sobie z tego sprawę - dobrze to o nich świadczy.

Pozdrawiam wszystkich,

Kasia


Direct link Reply with quote
 

Elzbieta Wójcicka  Identity Verified
Netherlands
Local time: 02:19
Dutch to Polish
+ ...
Teoria a praktyka Jul 23, 2002

Quote:


On 2002-07-22 22:02, Magda-KMM wrote:

Aż przyjemnie poczytać, trochę tak, jakby zajrzeć do \"tłumaczeniowego raju\".



Nie wiem, czy tak wygląda powszechna praktyka, ale oby! Oby!



Magda





Niestety, nie bez kozery napisałam, że DĄŻONO do takiego stylu pracy. W praktyce nie zawsze się to udawało, bo np. zadziałał czynnik ludzki - tłumacz rozchorował się nagle w połowie tłumaczenia, albo padł mu komputer, co opóźniło projekt, skracając czas przeznaczony na sprawdzanie, albo nie udało się ściągnąć na miejsce weryfikatora i trzeba było wysłać tekst do sprawdzenia do innego tłumacza, któremu oczywiście nie dało się przesłać całości dostępnych materiałów pomocniczych i nadzorować jego pracy itp., itd.



Rację też ma Jerzy, że sprawdzanie przez lokalnych przedstawicieli danej firmy czasem bardziej psuje niż poprawia tłumaczenie. W końcu ludzie ci nie są lingwistami i ich wyczucie językowe nie zawsze pokrywa się z gramatyczną poprawnością. Ale że reprezentują stronę klienta, ich poprawki zawsze były uwzględniane (z wyjątkiem oczywistych błędów ortograficznych). Na szczęście czasem delikatna perswazja przez telefon wystarczała do uniknięcia najgorszych głupot .



Beta

Direct link Reply with quote
 


To report site rules violations or get help, contact a site moderator:

Moderator(s) of this forum
Monika Jakacka Márquez[Call to this topic]

You can also contact site staff by submitting a support request »

Weryfikacja tekstów przez agencje - prawda czy falsz?

Advanced search






TM-Town
Manage your TMs and Terms ... and boost your translation business

Are you ready for something fresh in the industry? TM-Town is a unique new site for you -- the freelance translator -- to store, manage and share translation memories (TMs) and glossaries...and potentially meet new clients on the basis of your prior work.

More info »
WordFinder
The words you want Anywhere, Anytime

WordFinder is the market's fastest and easiest way of finding the right word, term, translation or synonym in one or more dictionaries. In our assortment you can choose among more than 120 dictionaries in 15 languages from leading publishers.

More info »



All of ProZ.com
  • All of ProZ.com
  • Term search
  • Jobs