Pages in topic:   [1 2] >
Off topic: Kudoz: nałóg i odwyk
Thread poster: Tomasz Poplawski

Tomasz Poplawski  Identity Verified
Local time: 03:52
English to Polish
+ ...
Jun 7, 2007

Choć ProZa odkryłem jeszcze w zeszłym tysiącleciu, na pytania zacząłem odpowiadać dość niedawno - i wkrótce zorientowałem się, że zabawa może być niebezpiecznie wciągająca - polowanie na pytania, spory, wymiana drobnych złośliwostek, poczucie niesłusznego odrzucenia kiedy odpowiedź kogoś innego została wybrana, chociaż przecież to JA miałem rację...
Kiedy widzę statystyki ludzi, którzy mają za sobą tysiące odpowiedzi, często w ciągu jednego roku, trudno mi oprzeć się wrażeniu, że musi to pochłaniać ich całkowicie.
Czy macie jakieś historie Anonimowych Kudoz-olików, którymi chcielibyście się podzielić?
Tomek


Direct link Reply with quote
 

Danuta Michelsen  Identity Verified
Local time: 10:52
German to Polish
+ ...
Czesc,i ja mam podobne wrazenie. Jun 7, 2007

Kiedys sama zadalam pytanie, na ktore odpowiedzial jeden z "lowcow punktow". Jego odpowiedz nie byla jednak wystarczajaco precyzyjna i jej nie wybralam. Przez kolejne 2 dni otrzymywalam zlosliwe komentarze, ze mam sobie sama szukac odpowiedzi, skoro jego mi sie nie podobaja, ze mnie rozszyfrowal i wyfiltrowal... poczulam sie jak przestepca. Generalnie nieprzyjemnie wspominam sprawe i nie rozumiem, jak mozna tracic czas na pisanie jakichs zlosliwych komentarzy i miec doslowna obsesje na temat punktow.

Pozdrawiam,

Danusia


Direct link Reply with quote
 

Piotr Sawiec  Identity Verified
Local time: 10:52
English to Polish
+ ...
Nie jest tak źle Jun 7, 2007

początkowo faktycznie bardzo wciągnęło, pochłaniało sporo czasu, ale potem zmieniłem zarówno nastawienie jak i sposób odpowiedzi. Co do nastawienia, to traktuję teraz Proz tylko jako system pomocy kolegom po fachu, kiedyś była to trochę emocjonalna zabawa. Niedawno miałem nawet dyskusję z Prozanką, której nie podobały się moje disagree, nawet dostałem neutrala w odpowiedzi, całkiem jak na allegro. Ale sobie wyjaśniliśmy, po co te disagree są. Asker ma wolny wybór, więc niech sobie wybiera co chce. Kiedyś było dużo poszukiwań, teraz odpowiadam gdy faktycznie wiem, albo mam pod ręką słownik, od razu wiem gdzie szukać etc. To oszczędza czas i zmniejsza liczbę niepewnych odpowiedzi. Ot i cały nałóg. I jeszcze od jakiegoś czasu nie udzielam się tym, którzy uporczywie nie udzielają się innym. Dzięki temu prozowania jest jeszcze mniej.

Piotr


Direct link Reply with quote
 

bartek  Identity Verified
Local time: 10:52
English to Polish
+ ...
z wiekiem przychodzi opamiętanie Jun 7, 2007

Piotr Sawiec wrote:

I jeszcze od jakiegoś czasu nie udzielam się tym, którzy uporczywie nie udzielają się innym. Dzięki temu prozowania jest jeszcze mniej.

Piotr


Po pewnym czasie nauczysz się reagować na pytania zadawane przez ludzi, którzy coś wnieśli i wnoszą do proza. A jest takich multum.
Nauczyłam się nie reagować na pytania osób, które mają po kilkadziesiąt zadanych pytań i kilka odpowiedzi.
Nauczyłam się nie odpowiadać na pytania ludzi, którzy nie bardzo wiedzą, o co pytają i wybierają odpowiedzi w zależności od nastroju.
W przeciwieństwie do Piotra, mnie bawi długotrwałe poszukiwanie odpowiedzi - pod warunkiem, że mam na to czas. Daje to dużą satysfakcję i kolejną cegiełkę wiedzy, która mnie samej wskakuje do głowy.
Przymus odpowiadania mija z czasem, ale pierwszy haust może trwać dosyć długo.

Pozdrawiam
Teresa


Direct link Reply with quote
 

Piotr Sawiec  Identity Verified
Local time: 10:52
English to Polish
+ ...
Mnie też bawi Jun 7, 2007

bawi, pod warunkiem, że już temat liznąłem i poszukując jestem w stanie zweryfikować, czy ktoś sobie na przykład przekalkował zwrot, czy jednak zna się na temacie etc. W pewnym momencie jednak zorientowałem się, że za bardzo mnie to bawi i pochłania zbyt dużo czasu, więc ograniczyłem poszukiwania, jak wspomniałem, ściśle do mojej działki. Po prostu czasu coraz mniej było.

Piotr


Direct link Reply with quote
 
Joanna Borowska  Identity Verified
Poland
Local time: 10:52
English to Polish
coraz rzadziej i rzadziej Jun 7, 2007

Ja swojego czasu byłam nałogową Kudozowiczką, ale to było na początku moich początków jako tłumacza W miarę jak ilość zleceń wzrastała, stopniowo malała moja aktywność. Teraz kudozikuję sporadycznie, zazwyczaj w przerwach między zleceniami. Po prostu nie mam już na to tyle czasu, co kiedyś, a poza tym nie lubię robić kilku rzeczy naraz - taki ze mnie model jednozadaniowy. Ale do dobrego pytania, zwłaszcza spod znaku gier słownych, nadal lecę jak pszczoła do miodu

Direct link Reply with quote
 

Crannmer
Local time: 10:52
German to Polish
+ ...
Lowca kudozow kontratakuje Jun 7, 2007

Danuta Zdun wrote:

Kiedys sama zadalam pytanie, na ktore odpowiedzial jeden z "lowcow punktow". Jego odpowiedz nie byla jednak wystarczajaco precyzyjna i jej nie wybralam. Przez kolejne 2 dni otrzymywalam zlosliwe komentarze, ze mam sobie sama szukac odpowiedzi, skoro jego mi sie nie podobaja, ze mnie rozszyfrowal i wyfiltrowal...


Jak roznie rozne osoby odbieraja ta sama rzeczywistosc
=:-0

http://www.proz.com/kudoz/1759758

Powstrzymam sie od komentarza (coby nie musiec uzywac wyrazen ogolnie uznanych za obrazliwe i nie dostac bana).


poczulam sie jak przestepca. Generalnie nieprzyjemnie wspominam sprawe i nie rozumiem, jak mozna tracic czas na pisanie jakichs zlosliwych komentarzy i miec doslowna obsesje na temat punktow.


Zrobilem ten blad i tracilem czas na proby odpowiedania na wczesniejsze bezkontekstowe pytania szanownej Danuty. Po czym uzylem dostepnej na tym forum funkcji i zaprzestalem widziec pytania szanownej Danuty. I tracic czas. Ktory teraz moge lepiej spozytkowac na lowienie dalszych kudozow.
Amen.

Z powazaniem

C.
(wery agli madafaka, slepe narzedzie Ciemnej Strony Mocy & potworny podstepnie-pazerny pogromca poteznych Kudoz-to-Answer-Ratio)

Niech zyje kontekst!
Niech zyje! Niech zyje!

Disclaimer:
Der obige Text könnte Spuren von Ironie enthalten.


Direct link Reply with quote
 

Maja Źróbecka, MITI  Identity Verified
Poland
Local time: 10:52
English to Polish
+ ...
Tomasz, ale super Jun 7, 2007

temat ustawiles. Na poczatku, tak jak napisal Piotr, mialam doslownie swira na punkcie kudozow a pozniej stalo sie tak, jak napisali przedmowcy- wyzdrowialam! Teraz odpowiadam na pytania z mojej dzialki i tylko kiedy mam czas lub slownik w zasiegu reki.

Bardzo sobie cenie, ze jest na Prozie wielu fachowcow z roznych dziedzin, ktorzy nie raz "ratowali mi zycie".

Wiwat KudoZ!

Maja


Direct link Reply with quote
 

Tomasz Poplawski  Identity Verified
Local time: 03:52
English to Polish
+ ...
TOPIC STARTER
Wiwat, z zastrzeżeniem Jun 8, 2007

Dzięki, Maju, za dobre słowo. Owszem, Kudoz bywa ostatnią deską ratunku. Wydaje mi się, że sztucznie podtrzymuje przy życiu ludzi, którzy bez niego zostaliby - i słusznie - naturalnie wyeliminowani z rynku, a którzy dzięki niemu są w stanie dostarczyć tłumaczenie z dużo mniejszą liczbą błędów, bo połowę tekstu rozparcelują po kudosowych pytaniach.
I jeszcze w dodatku zapewne pracują za tawkę, która Ci usunie grunt spod nóg.
Oczywiście można po prostu przyznać, że tak naprawdę odpowiadamy dlatego, że nas to rajcuje, czyli po prostu dla siebie samych
Ja zauważyłem jeszcze jedną funkcję tego odpowiadania - dość łatwo zorientować się, w czym naprawdę jest się dobrym i niekoniecznie musi to pokrywać sie ze specjalnościami na CV, czyli mała psychozabawa o głębokich skutkach zawodowych.


Direct link Reply with quote
 
Roman Kozierkiewicz  Identity Verified
Local time: 10:52
English to Polish
+ ...
nałóg i odwyk Jun 8, 2007

Należe być może do nielicznego grona tych osób, które nie zadają pytań, lecz tylko udzielają odpowiedzi (lepszych lub gorszych). Nasz wybitny, nieżyjący ekonomista, prof. Kalecki zwykł mówić pod wykładzie, gdy zapadała cisza, że "nie ma głupich pytań, lecz mogą być tylko mądre odpowiedzi" - oczywiście odnosił to do siebie, a umysł miał niezwykły. A więc na naiwne czasami pytania, powinniśmy mądrze odpowiadać, a co do łowców punktów na siłę i za wszelką cenę, mam stosunek wybitnie negatywny, gdyż taka postawa jest sprzeczna z głównym motto naszej strony "Translators helping translators". Idea sprowadza się do bezintersownej pomocy, a nie chwały w postaci zdobytych punktów. Dla mnie taka punktacja jest o tyle istotna, że może wskazywać na specjalizację w danej dziedzinie. Nie rozumiem więc tych osób, które próbują kogoś prześcignąć, odpowiadając praktycznie na każde pytanie. Chciałbym taką osobę zapytać w "czym jest dobra", bo nie można być "dobrym we wszystkim". Przy okazji takiego wyścigu, te osoby gubią rzecz najcenniejszą - szacunek dla innych osób, które jeśli popełniają błędy, to na własny rachunek. Dlatego zwracam się z apelem do "szaleńców" od punktów, aby nie formułowali pod adresem innych osób zgryźliwych uwag czy zbędnych komentarzy w rodzaju - to jest absurd. Każdy ma prawo się mylić i trzeba zachować pewną dozę kultury. I wreszcie uwaga osobista. Udział na Proz. traktuję jako: a) sprawdzian swojej wiedzy (z reguły nie powołuję sie na Google), b) weryfikację, czy to co "produkuję" w postaci słowników jest przydatne, c) poszerzanie wiedzy o nowe terminy, d) sympatyczną pomoc zarówno dla osób wchodzących do zawodu tłumacza, jak i dla starych "wyg", którzy też napotykają różne "zagwozdki". Preferuję specjalizację, bo to jest warunek względnej wiaryygodności i stosuję formułę "propozycja", a nie tasiemcowe teksty przepisane z wyszukiwarki. A czy jest to nałóg - to chyba tak jeśli codziennie poświecam część swego budżetu czasowego, ale podziękowania stanowią miłą rekompensatę za włożony wysiłek intelektualny.
Pozdrawiam
Roman Kozierkiewicz


Direct link Reply with quote
 

Elzbieta Pulawska  Identity Verified
Local time: 10:52
English to Polish
+ ...
Absolutnie odwyk Jun 10, 2007

Nic mnie bardziej nie wkurza - uczciwszy uszy (a raczej oczy) PT Prozanek i Prozaków - niż delikatnie materię ujmując nieprzemyślane odpowiedzi na profesjonalnym w końcu portalu. Sama zadaję pytania tylko w "ostatecznej ostateczności", po wyczerpaniu wszelkich możliwych źródeł papierowych i wirtualnych, licząc, że znajdzie się prawdziwy fachowiec, który poda rękę i wyjaśni wąskospecjalistyczny termin. W takiej sytuacji otrzymywanie odpowiedzi "a może tak", "mnie się tak wydaje", lub dosłownej kalki z języka polskiego czy odwrotnie tylko zaśmiecają mi skrzynkę i wprowadzają mnie na wyższy poziom nerwancji. Może, jak się nie wie na pewno, pozostawić pytanie bez odpowiedzi?
Sama odpowiadam na ogół tylko wtedy, kiedy zaintryguje mnie jakieś pytanie, a udzielona już odpowiedź jest według mnie zła lub nieprecyzyjna. To co zrobi z tymi opcjami asker to jego sprawa i na wybranie przez niego ewidentnie nieprawidłowej/nieprecyzyjnej odpowiedzi nie mamy żadnego wpływu.
Miałabym ewentualnie propozycję racjonalizatorską - czy nie można by pomyśleć o ograniczeniu możliwości udzielania odpowiedzi, szczególnie tych, które oznaczone są jako PRO, według np. doświadczenia, fachowości (np. ukończone studia w zakresie danej specjalizacji), czy czegoś tam jeszcze, aby pozbyć się z portalu "śmiecia".
Może coś z tymi punktami przydzielanymi odpowiadającym trzeba zrobić, aby wyeliminować "zawody", które sprowadzają się w ostatecznym rachunku do "byle więcej, niekoniecznie mądrze".
Pozdrawiam
Elżbieta


Direct link Reply with quote
 

Lucyna Długołęcka  Identity Verified
Poland
Local time: 10:52
English to Polish
+ ...
Inne zdanie Jun 10, 2007

Elżbieto, zdarzyło mi się nie raz zadać tak wąskospecjalistyczne pytania, że nikt nie odpowiedział mi na nie "z całą pewnością". Ale nawet jedna propozycja z gatunku "wydaje mi się" może pomóc - czasem stanowi punkt wyjścia do własnych dalszych poszukiwań czy wręcz do "eureka!"
A Twój postulat ograniczania możliwości odpowiadania zahacza o groteskę: wielu tłumaczy specjalizuje się w dziedzinach zupełnie różnych od dziedzin, które formalnie studiowali.
Tak że - spokojnie, spokojnie.


Direct link Reply with quote
 

IwonaASzymaniak  Identity Verified
United Kingdom
Local time: 09:52
English to Polish
+ ...
Też mam inne zdanie Jun 10, 2007

Też nie zgadzam się z Elżbietą, a co do stanu to zdecydowany odwyk.
Myślę, że na początku działa jakiś przymus odpowiadania i mierzenia swoich sił z trudnościami. Teraz odpowiadam na pytania, na które odpowiedź mam "pod palcem" bez szukania, lub które stanowią wyzwanie, lub jeszcze intrygują mnie ogólnie do tego stopnia, że sama dla siebie podejmuję poszukiwania i jeśli wynik moich przemyśleń nie jest zbieżny z podanymi odpowiedziami, to podaję własną.

Nie ma w zasadzie tłumaczeń z jednej dziedziny. W tekstach, z którymi mamy do czynienia jedna dziedzina może przeważać, ale zawsze pojawią się w nich jakieś wyrażenia z pogranicza lub wręcz z zupełnie odrębnej dziedziny/dziedzin.

Ja swoje pierwsze kroki stawialam w czasie, kiedy zawód tlumacza wiązał się z samotnością, pracą ze słownikiem w zaciszu własnego pokoju lub w bibliotece.
Zdarzało mi się spędzać też czas przy telefonie po to, aby wyjaśnić wątpliwości z wąskospecjalistycznej dziedziny, np., produkcji szkła. Tłumaczony tekst nie był poświęcony produkcji szkła. Już teraz nie pamiętam, dlaczego pojawiły się w nim dwa akapity z wyrażeniami z tej dziedziny. To chyba był jakiś reportaż.

Czy wiedza, którą zdobyłam w toku takich konsultacji telefonicznych lub później, Internetowych, jest nic niewarta tylko dlatego, że z wykształcenia jestem filologiem hiszpańskim? Czy my się nie rozwijamy całe życie? Może moje życie nie jest dobry przykładem, ale mam różnorodną wiedzę z dziedzin całkowicie sobie obcych. Czy z tego powodu mam się ograniczyć do pytań dotyczących dziedzin, które studiowałam, i do których? Lingwistyki, historii powszechnej i krajów hispanojęzycznych, teorii literatury i historii literatury, kultur prekolumbijskich, filozofii i socjologii, literatury dziecięcej, gramatyki historycznej i opisowej.
A co z wiedzą ze szkoły średniej, która nie chce opuścić mojej głowy? A co z wiedzą zdobywaną we własnym zakresie, która pozwala mi działać w dziedzinie dla większości z Was zupelnie abstrakcyjnej: rolnictwie i hodowli zwierząt? Lub dziedzinach, które poznawałam z powodu własnych zainteresowań: muzyką, psychologią. A co dziedzinami, które obecnie studiuję w ramach MBA, bo tu też nie mam do czynienia z jedną dziedziną?

Roman nie podaje linków do źródeł internetowych. Ja podaję, bo dokumentuję swój sposób myślenia, a czasem podaję też "tasiemcowe teksty skopiowane z wyszukiwarki." Tylko wtedy, kiedy temat uważam za ważny. Ja uważam Internet jest wspaniałym źródłem wiedzy, ale nie jest wyrocznią. Zawsze mam nadzieje, że Asker/Askerka przeczyta lub zapozna się z tekstami z linków.
Caryl swoje wyjaśnienia też dokumentuje. Mam przekonanie, że kilku rzeczy nie udałoby się Askerom zrozumieć bez podanych przez nią cennych źródeł i owocnych dyskusji.

Amerykanie, podobnie jak prof. Kalecki, mawiają, że nie ma głupich pytań, a my mawiamy, że kto pyta, nie błądzi. Ja bym tylko dodała, że nie ma jedynej słusznej odpowiedzi.

Serdecznie pozdrawiam i chyba nie zrezygnuję z odpowiadania wtedy, kiedy wydaje mi się, że znam odpowiedź. "Errare humanum est", więc się swoich błędów wstydzić nie będę. Nie jestem Datą ze "Startreka".

Iwona Szymaniak


Direct link Reply with quote
 

bartek  Identity Verified
Local time: 10:52
English to Polish
+ ...
Podpisuję się Jun 10, 2007

pod tym, co napisała Iwonka. Mam wielki szacunek do Elżbiety (i metry bieżące tekstów przetłumaczonych przez Elżbietę), ale nie mogę się zgodzić z jej tezami. W każdym z nas jest nieco dobrej, a często i doskonałej wiedzy odbiegającej od rzeczy wystudiowanych lub przepracowanych na takim, czy innym etacie. Młodzi jesteście, to i nie pamiętacie pytań (tout proportion gardee) o Focke Wulfa z Jagdgeschwader - bodajże. I miałam nieodpowiadać, ponieważ urodziłam sie tuż tuż po wojnie?

Jeśli chodzi o odpowiedzi sugerujące (vide post Lucyny) - czasami ratowały mi życie, umożliwiały dotarcie do prawdziwych odpowiedzi (a bez sugestii, nie dodarłabym) i dotrzymanie terminu. A więc nie można nimi gardzić.

Linki - ja nie bardzo rozumiem problem z linkami. Nie wiem, od kiedy to regulamin zaczął pozwalać na podawanie odpowiedzi bez jakichkolwiek referencji. Ja rozumiem, że jeśli wąski specjalista udziela odpowiedzi na bardzo wysublimowane pytanie i dopisze, "bo grzebię w tym temacie od 25 lat i dostałem za to nagrodę Nobla", to należy mu uwierzyć. Natomiast takie rzucane na wiatr " zatyczki przetyczki osi wąsa" bez żadnych referencji mogą być podejrzane. Nie mówię, że sama jestem bez winy. Jakieś 2 lata temu zapanowała taka moda - wiem, bo wiem i kamień w wodę. Domaganie się referencji (a przeze mnie, przez mnie) zbywano wyniosłym milczeniem z podtekstem "a co się babo wtrącasz, przecież to nie ty pytasz". No to i ja zaczęłam sobie ułatwiać życie i czasami nie podaję żadnych referencji.
Ale pamiętam moje wojny z Andrzejem Lejmanem o brak referencji. Kiedyś to muł mus. Wesoło było

Ale może to i racja z tymi referencjami - zauważyłam, że większość nowych lub młodych Askerów ma w nosie referencje i wybiera odpowiedzi według tego, jak im wiatr zawieje, zależnie od krótkości (jak słowo, prawda!), bo im się tak wydaje, a referencji nie tykają.

Co rzekłszy - nieco odbiegnąwszy od tematu zaproponowanego przez Szanownego Inicjatora Topicu - pozdrawiam w ten ciepły niedzielny poranek.

Teresa


Direct link Reply with quote
 

Agnieszka Zmuda  Identity Verified
Poland
Local time: 10:52
Member (2005)
English to Polish
Raczej odwyk Jun 10, 2007

Na początku "szalałam", odpowiadając nie zawsze ze swojej dziedziny i czasem "na ślepo", do czego teraz mam odwagę się przyznać. Błędy początkującego tłumacza? - mea culpa. I jeszcze bywałam wściekła, gdy zdarzało mi się oberwać dyzagrysiem

Teraz chyba dojrzałam, spojrzałam bardziej krytycznie na własną wiedzę i dokonania; z większą pokorą odnoszę się też do zdania innych. Znacznie rzadziej odpowiadam, ale też mniej pytań zadaję, głównie dlatego, że nie biorę tekstów "jak leci" i "na wczoraj". Ma to swoje "skutki uboczne" w postaci znacznie zmniejszonej ilości zleceń, bo nie każdy chce zrozumieć, że ja muszę tekst zdążyć nie tylko przetłumaczyć, ale też go jeszcze raz (przynajmniej raz!) przeczytać i nanieść ew. poprawki; że nie chcę tłumaczyć na język, który nie jest moim "natywnym" (czyli na którykolwiek poza polskim, bo absolutnie nie uważam się za osobę dwujęzyczną) i nie wezmę do tłumaczenia referatu naukowego z psychologii, bo nie jest to tekst, który może tłumaczyć "każdy"... Trudno - coś za coś.

Mimo wszystko cieszę się, że istnieje taki KudoZ, gdzie można czerpać z wiedzy innych (wcale niekoniecznie wrzucając im połowę tekstu do przetłumaczenia) i w miarę możliwości nieść pomoc tym, którzy jej potrzebują.

Pozdrawiam,
Agnieszka


Direct link Reply with quote
 
Pages in topic:   [1 2] >


To report site rules violations or get help, contact a site moderator:

Moderator(s) of this forum
Monika Jakacka Márquez[Call to this topic]

You can also contact site staff by submitting a support request »

Kudoz: nałóg i odwyk

Advanced search






CafeTran Espresso
You've never met a CAT tool this clever!

Translate faster & easier, using a sophisticated CAT tool built by a translator / developer. Accept jobs from clients who use SDL Trados, MemoQ, Wordfast & major CAT tools. Download and start using CafeTran Espresso -- for free

More info »
PDF Translation - the Easy Way
TransPDF converts your PDFs to XLIFF ready for professional translation.

TransPDF converts your PDFs to XLIFF ready for professional translation. It also puts your translations back into the PDF to make new PDFs. Quicker and more accurate than hand-editing PDF. Includes free use of Infix PDF Editor with your translated PDFs.

More info »



All of ProZ.com
  • All of ProZ.com
  • Term search
  • Jobs