Zdaje się, że zagadka się częściowo wyjaśniła: kiedyś lek limitodawczy był lekiem... najtańszym [dobry eufemizm: kto by chciał być leczony najtańszym lekiem? - a limitodawczym czemu nie?;-)]
Cena leku refundowanego sprzedawanego pacjentowi w aptece jest pokrywana przez NFZ i przez pacjenta, w następujących proporcjach: pacjent pokrywa część wynikającą z kategorii odpłatności leku – w Polsce to w tej chwili 30%, 50% ceny leku, ryczałt (3.20 PLN) lub kategoria leków bezpłatnych. Te kategorie odnoszą się jednak do ceny leku limitodawczego – pacjent płaci 30% ceny tego leku, a nie ceny leku faktycznie nabywanego. Resztę kwoty – ale tylko do limitu – płaci NFZ. Do wejścia w życie ustawy refundacyjnej
limit ustalany był na poziomie najtańszego leku w grupie. Obecnie jest to, upraszczając, najwyższa spośród najniższych cen hurtowych za jednostkę leku, który dopełnia 15% obrotu ilościowego. A zatem jeśli mamy leki A,B,C i D, gdzie A, B i C są najtańsze, przy czym A – najtańszy z nich - ma obrót 5%, a B – drugi w kolejności – ma obrót 11%, to cena hurtowa za jednostkę leku B wyznacza limit. Cenę ponad limit płaci pacjent.
http://tinyurl.com/86lwxbu