Pages in topic:   [1 2 3 4 5] >
Dlaczego tłumacze boją się pytać?
Thread poster: Andrzej Mierzejewski

Andrzej Mierzejewski  Identity Verified
Poland
Local time: 15:01
Polish to English
+ ...
Jun 19, 2009

Nie chodzi mi o pytanie innych tłumaczy. Chodzi mi o pytanie autora lub odbiorcy tłumaczonego tekstu.

Boją się albo wstydzą się. Czego się boją, czego się wstydzą? Że autor albo odbiorca wyśmieje tłumacza, bo tłumacz nie rozumie skrótu literowego albo skrótu myślowego, który zrozumiały jest tylko dla autora i ewentualnie odbiorcy?

Autor wie, co napisał skrótem, i wyjaśni, nie będzie wyśmiewał tłumacza.

W wielu przypadkach tłumacz dostaje ciąg dalszy korespondencji, która rozpoczęła się dawno temu (negocjacje, ustalenia, wyjaśnienia). Wtedy klient - odbiorca korespondencji też wie, o co chodzi, i na pewno pomoże tłumaczowi.

Naprawdę, nie ma czego się bać ani wstydzić. Pytanie jest całkowicie dopuszczalne, a nawet konieczne, gdy tłumacz chce mieć pewność, że nie wypuścił bzdury albo bezsensownego bełkotu.


AM

[Zmieniono 2009-06-19 10:38 GMT]


 

Jerzy Czopik  Identity Verified
Germany
Local time: 15:01
Member (2003)
Polish to German
+ ...
Nie boją się pyta - tylko pytania często nie docierają tam, gdzie trzeba Jun 19, 2009

Większość z nas tłumaczy dla agencji. Te reagują dość ciekawie na pytania tłumaczy - od zdziwienia, że nie wie, poprzez pełne zrozumienie i przekazanie niezbędnych informacji tam i z powrotem aż po brak reakcji w czasie rzeczywistym.
Miałem kiedyś taką sytuację: opis myszy komputerowej, w sumie może 100 słów. Zdanie zawierało opis czynności, której wykonanie przy użyciu tego gryzonia było w opisany sposób niemożliwe. Wystarczyło dokonać jednak drobnej i oczywistej zmiany tego zdania, aby wszystko było ok. Dokładnie to przekazałem do agencji. Odpowiedź była prosta: "rób co chcesz, to idzie na 10 języków i oprócz ciebie nikt niczego nie reklamował, więc po co zawracać sobie i klientowi tym głowę".
W innym przypadku pytania poszły, ale odpowiedzi, które dostałem, były do maści. No ale jak mają być porządne, jeżeli ja zadałem pytania pani Jani, pani Jania zapytała panią Władzię, która przekazała pytania pani Zosi. Pani Zosia zapytała właściwą osobę w firmie. Zapisała sobie skrupulatie odpowiedź i przekazała łańcuszkiem zwrotnym. Problem był w tym, że żadna z Pań niczego nie zrozumiałaicon_frown.gif (Przepraszam wszystkie Panie, nie miał to być szowinistyczny przykład)
No i tym sposobem wychowuje się nas tłumacy do tego, aby problemy rozgryzać samemu, na ile tylko to możliwe.


 

Andrzej Mierzejewski  Identity Verified
Poland
Local time: 15:01
Polish to English
+ ...
TOPIC STARTER
Ja wychowałem moje agencje... Jun 19, 2009

(znaczy - te, z którymi współpracuję) na tyle, że albo natychmiast przekazują moje pytania do klienta, albo pozwalają mi na kontakt z klientem w każdym przypadku, gdy tego potrzebuję. Ja z kolei nie nadużywam kontaktu i nie omijam agencji przy zleceniach.
Wiem, że agencje często traktują tłumaczy "pedagogicznie", jakbyśmy byli małymi dziećmi, ale to daje się zmienić.icon_smile.gif

AM


 

Jaroslaw Michalak  Identity Verified
Poland
Local time: 15:01
Member (2004)
English to Polish
Specjaliści... Jun 19, 2009

Andrzej Mierzejewski wrote:

...bo tłumacz nie rozumie skrótu literowego albo skrótu myślowego, który zrozumiały jest tylko dla autora i ewentualnie odbiorcy?



I tu jest pies pogrzebany... Pytań boją się tłumacze, którzy o danej dziedzinie mają pojęcie dość niewielkie. Tylko specjalista wie, że dane wyrażenie nie jest zrozumiałe dla innych specjalistów, prawda? Jeśli tego nie wiadomo, to obawa blamażu jest jak najbardziej uzasadniona...


 

Tomasz Sieniuć  Identity Verified
Poland
Local time: 15:01
German to Polish
+ ...
Lista kontrolna Jun 19, 2009

Dobrym rozwiązaniem, praktykowanym przez niektóre agencje, jest wysłanie tłumaczowi listy kontrolnej. Jeden z punktów tej listy może odnosić się do kwestii zadawania pytań. Przykład: „Wszelkie niejasności przekazano klientowi w formie pytań”. Dobry tłumacz zapyta, a dobra agencja przekaże te pytania. A tak w ogóle to tłumaczy i agencje można podzielić na 3 grupy:

1 grupa - nigdy nie pytają (tłumacze), pytania niemile widziane (agencje), bo klient niedostępny (jak kamień w wodę)
- nie zazdroszczę takich klientów, ale zastanawiam się, jak to możliwe;

2 grupa - pytają niechętnie (tłumacze), obiecują przekazać pytania klientowi, ale zapominają o odesłaniu odpowiedzi (agencje)
- ci są jeszcze do „uratowania”;

3 grupa - lubią pytać, jeśli coś jest niejasne (tłumacze), przekazują pytania klientowi, a potem wysyłają tłumaczowi odpowiedzi (agencje)
- wiadomo, profesjonaliści.

T.


[Edited at 2009-06-19 12:17 GMT]


 

PAS  Identity Verified
Local time: 15:01
English to Polish
+ ...
Wygrzebać psa Jun 19, 2009

E, tam. Nawet jak się nie ma pojęcia, to przy odrobinie hucpy można to zawsze pokryć tekstem w rodzaju "no jasne, jak mogłem o tym zapomnieć?"

 

asia20002  Identity Verified
Poland
Local time: 15:01
English to Polish
+ ...
no właśnie Jun 19, 2009

Tłumacze boją się pytać, bo wyjdą na mało profesjonalnych. Pewnie doświadzceni tłumacze nie mają tego problemu, bo dokładnie znają daną tematykę.
Ale taki "dociekliwy" tłumacz to często kłopot dla biura tłumaczeń, które jednak woli mieć wszystko gotowe, bez listy uwag.


 

Piotr Bienkowski  Identity Verified
Poland
Local time: 15:01
Member (2005)
English to Polish
+ ...
Ciekawe, czy ten wątek... Jun 19, 2009

Andrzej Mierzejewski wrote:

Nie chodzi mi o pytanie innych tłumaczy. Chodzi mi o pytanie autora lub odbiorcy tłumaczonego tekstu.

Boją się albo wstydzą się. Czego się boją, czego się wstydzą?


AM

[Zmieniono 2009-06-19 10:38 GMT]


... jest echem jednego z moich niedawnych pytań, w którego komentowaniu, a właściwie odpowiedzi do niego, Pan Andrzej był uprzejmy wziąć udział?

Co do zasady zgadzam się, że należy konsultować się z końcowym klientem i tym razem nawet kilka razy poprosiłem o taką konsultację biuro tłumaczeń. BEZ ŻADNEGO ODZEWU, więc nie wiem komu się nie chciało, pośrednikowi, czy klientowi końcowemu, bo mi na pewno się chciało.

Propozycja Pana Andrzeja jest bardzo dobra, natomiast praktyka, jaka jest, każdy widzi.

Piotr

[Edited at 2009-06-19 14:22 GMT]


 

Krzysztof Raczkowiak  Identity Verified
Poland
Local time: 15:01
English to Polish
+ ...
A dlaczego klienci boją się odpowiadać? Jun 19, 2009

Tłumaczę 3 powiązane ze sobą dokumenty (2 umowy plus załącznik) dla pewnej stacji telewizyjnej. W trzech istotnych punktach natykam się na kfiatki, zdania po prostu albo nie mają sensu, albo ich sens przeczy zaczeniu punktu powyżej. Wysyłam zapytanie do agencji, która ślicznie dziękuje i przesyła je klientowi. Mija doba, upływa termin oddania zlecenia, a klient milczy. Czy klientowi nie zależy na tym, żeby dokument, który otrzyma, miał sens?
Dobrą stroną pytania, nawet jeśli znów nas oleją, jest to, że taka wymiana e-maili między tłumaczem a agencją stanowi dla tego pierwszego jakieś zabezpieczenie w sytuacji, w której cudownie przebudzony klient zakwestionuje jakość tłumaczenia.
Dla równowagi dodam, że część agencji, z którymi regularnie współpracuję, ma świetnie rozwinięty system pytania/komentarzy, który z jednej strony pozwala klientowi potorturować trochę tłumacza (niezmiennie: dlaczego zamieniłeś EU na UE?), a z drugiej zapewnia, że nasze pytania docierają do klienta. Sądzę więc, że agencje też mogłyby tu pomóc określić standardy współpracy. Tymczasem część z nich pewnie udaje, że ich tłumacze są jednocześnie jasnowidzami. Generalnie polityka niezadawania pytań jest szkodliwa, bo śrubuje standardy pracy do poziomu, którego nikt realnie nie jest w stanie osiągnąć.

Pozdrawiam,
K.


 

Piotr Bienkowski  Identity Verified
Poland
Local time: 15:01
Member (2005)
English to Polish
+ ...
No właśnie! Jun 20, 2009

Krzysztof Raczkowiak wrote:

Tłumaczę 3 powiązane ze sobą dokumenty (2 umowy plus załącznik) dla pewnej stacji telewizyjnej. W trzech istotnych punktach natykam się na kfiatki, zdania po prostu albo nie mają sensu, albo ich sens przeczy zaczeniu punktu powyżej. Wysyłam zapytanie do agencji, która ślicznie dziękuje i przesyła je klientowi. Mija doba, upływa termin oddania zlecenia, a klient milczy. Czy klientowi nie zależy na tym, żeby dokument, który otrzyma, miał sens?(...)
K.


Podpisuję się pod powyższym pytaniem wszystkimi kończynamiicon_biggrin.gif , bo często byłem w podobnej sytuacji.


Piotr


 

Andrzej Mierzejewski  Identity Verified
Poland
Local time: 15:01
Polish to English
+ ...
TOPIC STARTER
Wyjaśnienie Jun 20, 2009

Mój początkowy wpis wziął się ze zdziwienia na wątpliwości w jednym z pytań, gdzie tłumacz napisał (cytat z pamięci, więc niedokładny): "Mam dużo dziwnych skrótów. Mogę próbować odszyfrować te skróty i skontaktować się z klientem w celu potwierdzenia. Zastanawiam się, czy jest to dopuszczalne?".

Właśnie to "zastanawianie się, czy skontaktowanie się z klientem jest dopuszczalne" sprowokowało mnie do rozpoczęcia wątku. Naprawdę nie rozumiem takich wątpliwości. Jest nie tylko dopuszczalne, ale nawet konieczne. Mój punkt widzenia wyłożyłem pytaczowi bezpośrednio i powtórzyłem go w tym wątku.

Co do braku odpowiedzi od autora lub klienta: zdarza się. W takim przypadku tłumaczę tak, jak uważam i dodaję czerwoną czcionką informację, że nie mam pewności, bo nie doczekałem się na wyjaśnienie wątpliwości zgłoszonych w dniu ..., itd., itp.

I wystarczy. Przy takich zastrzeżeniach reklamacji nie ma.

AM


 

Joanna Sadowska  Identity Verified
Poland
Local time: 15:01
German to Polish
+ ...
A ja pytam... Jun 21, 2009

i na podstawie tego zrobiłam sobie nawet mały ranking odnośnie chęci do współpracy i wyjaśniania skrótów niejasności przez klientów:

1. klienci prywatni i małe firmy - najbardziej im zależy na poprawności tłumaczenia, bez problemu wyjaśniają problemowe słówka i skróty, kontakt bezpośredni, zwykle telefoniczny, chętnie współparcują przy korekcie

2. zagarniczne biura tłumaczeń - czy to niemieckie, hiszpańskie, czy czeskie - jak wysyłam pytanie, to w 90% otrzymuję sensowną odpowiedź

3. większe firmy - tu niestety zwykle tak, że sekretarka czy Sachbearbeiter otrzymuje od działu produkcji/konstrukcji tekst, który ma mi wysłać, sama o tekście nia ma zielonego pojęcia, przez co dialog jest albo bardzo trudny, albo w ogóle nie dochodzi do skutku; przy pewnej dozie upartości (np. odnalezienie nazwiska autora instrukcji obsługi w otrzymanym tekście) można zdobyć bezpośredni numer do działu technicznego/produkcji i otrzymać wyczerpującą odpowiedź, szanse są jednak nikłe

4. polskie biura tłumaczeń - poza niektórymi chlubnymi wyjątkami odbywa się to na zasadzie "nie zawracajmy klientowi głowy"


 

Jerzy Czopik  Identity Verified
Germany
Local time: 15:01
Member (2003)
Polish to German
+ ...
Lekkie OT: a co z terminami? Jun 21, 2009

No bo jak się pytania pojawiają, to często więcej czasu trzeba.
Mnie się już zdarzyło, że biuro na prośbę o wyłużenie terminu o dwa dni, zgłoszoną prawie na 10 dni przed potwierdzonym terminem dostawy, odmówiło, bo "przecież już potwierdziliśmy klientowi finalnemu termin"... Nawet nie zechciano zapytać finalnego klienta, czy byłby skłonny zaakceptować przedłużenie terminu. No i oczywiście na skutek przekroczenia terminu była awantura, no bo jak mogłem...
Macie też takie doświadczenia?
Bo czasami mam takie właśnie wrażenie, że jak klientem jest biuro, to oni najchętniej finalnego klienta by wcale nie molestowali.


 

Tomasz Poplawski  Identity Verified
Local time: 08:01
Member (2007)
English to Polish
+ ...
Kto pyta, ten... czyli róbmy swoje Jun 22, 2009

Kiedy pytasz, dajesz klientowi szansę wykazania, że zależy mu na porządnym tłumaczeniu, a czasem edukujesz go w zakresie wymogów całego procesu tłumaczenia. Innymi słowy - postępujesz tak, jak chcesz aby postępowano z Tobą.
Kiedy nie pytasz, możesz mieć plusa tylko u ludzi, którzy o całym procesie nie mają pojęcia i wyznają zasadę "just translate what it says". Innymi słowy - przyczyniasz się do wzmacniania negatywnych, nieprofesjonalnych trendów.
Na chwilę pomyśl o sytuacji, gdy dostajesz od bezpośredniego klienta zlecenie tłumaczenia na szereg języków, w tym polski. Wysyłasz kolegom z ProZa wersję na farsi, japoński i tajski, a sam siadasz do tłumaczenia na polski. Po pewnym czasie orientujesz się, że oryginał zawiera szereg niejasności - ale niedługo potem otrzymujesz te tłumaczenia, w językach całkowicie niezrozumiałych, bez jednego pytania. Patrzysz na te krzaczki i myślisz sobie - geniusze czy partacze?
Podobne myśli przychodzą klientowi - lub agencji - jeśli w końcu zorientuje się, że w tekście były niejasności.
Tak więc, w rozsądnych granicach pytam. Niezależnie od tego, czy tak naprawdę mam nadzieję na sensowną odpowiedź. Innymi słowy, robię ze swej strony to, co powinienem. Wówczas piłka jest na polu klienta...

[Edited at 2009-06-22 01:40 GMT]


 

Andrzej Mierzejewski  Identity Verified
Poland
Local time: 15:01
Polish to English
+ ...
TOPIC STARTER
To jest skok na kasę, a nie prawdziwa agencja Jun 22, 2009

Jerzy Czopik wrote:

No bo jak się pytania pojawiają, to często więcej czasu trzeba.
Mnie się już zdarzyło, że biuro na prośbę o wydłużenie terminu o dwa dni, zgłoszoną prawie na 10 dni przed potwierdzonym terminem dostawy, odmówiło, bo "przecież już potwierdziliśmy klientowi finalnemu termin"... Nawet nie zechciano zapytać finalnego klienta, czy byłby skłonny zaakceptować przedłużenie terminu. No i oczywiście na skutek przekroczenia terminu była awantura, no bo jak mogłem...
Macie też takie doświadczenia?
Bo czasami mam takie właśnie wrażenie, że jak klientem jest biuro, to oni najchętniej finalnego klienta by wcale nie molestowali.


Widocznie miałeś NIEprzyjemność pracy dla biura, która działa tylko jako skrzynka pocztowa i zostawia sobie NiEgodziwą powizję, a cała reszta jest na zasadzie: Ten-jak-mu-tam tłumacz znowu ma jakieś pytania. A o co mu chodzi? Nie wiem, nie mam czasu, idę na obiad.

AM

[Zmieniono 2009-06-22 08:58 GMT]


 
Pages in topic:   [1 2 3 4 5] >


To report site rules violations or get help, contact a site moderator:

Moderator(s) of this forum
Monika Jakacka Márquez[Call to this topic]

You can also contact site staff by submitting a support request »

Dlaczego tłumacze boją się pytać?

Advanced search






WordFinder Unlimited
For clarity and excellence

WordFinder is the leading dictionary service that gives you the words you want anywhere, anytime. Access 260+ dictionaries from the world's leading dictionary publishers in virtually any device. Find the right word anywhere, anytime - online or offline.

More info »
Déjà Vu X3
Try it, Love it

Find out why Déjà Vu is today the most flexible, customizable and user-friendly tool on the market. See the brand new features in action: *Completely redesigned user interface *Live Preview *Inline spell checking *Inline

More info »



Forums
  • All of ProZ.com
  • Term search
  • Jobs
  • Forums
  • Multiple search