Pages in topic:   [1 2 3 4 5 6] >
tłumacz kontra autorytety naukowe
Thread poster: Roman Kozierkiewicz
Roman Kozierkiewicz  Identity Verified
Local time: 04:46
English to Polish
+ ...
May 26, 2010

Obserwuję niepokojące zjawisko na naszym Proz. na tle kilku moich potyczek z odpowiadaczami.

Otóż zdarza się, że argumentując odpowiedź odwołujemy się nie tylko do znanych słowników wydanych w Polsce lub gdzie indziej (np. niemieckich), ale też do publikacji naukowych znanych i poważanych ośrodków akademickich.

Ze zdziwieniem odnotowuję fakt, że zarówno nowi użytkownicy (odpowiadacze) jak i starzy użytkownicy (odpowiadacze), kryjący się za zasłoną anonimowości (bo tak odbieram te różne i niekiedy przedziwne skróty w miejsce normalnego nazwiska), traktują te źródła z nieukrywaną nonszalancją i brakiem szacunku dla wieloletniego wysiłku pracowników naukowych. Nawet gdyby przyjąć, że w naszym gronie mamy "wybitnych nad wybitnymi", to i tak należałoby od nich wymagać szacunku wobec "innych, mniej wybitnych".

A w istocie przecież nieznany jest nam dorobek tych "krytyków wszystkiego". reagujących nerwowo na każde "disagree" czy nawet "neutral".

Nie sztuka "wyrwać" jeden fragment tekstu z Google w ciągu kilku sekund i być "jedynym i pierwszym". Nie wiem, czy ci "wszystkowiedzący" zdają sobie sprawę, ile lat trzeba czasami poświęcić, aby opanować choćby jeden fragment rozległej wiedzy np. w ekonomii.

Tu wątek osobisty - pamiętam ile czasu poświęciła moja żona (profesor ekonomii), aby "przeorać" i "zrozumieć" tak wąski temat związany z przechodzniem na VAT (niemiecka literatura podatkowa w tym względzie jest cholernie trudna i zawiła i wiem, że ministerstwo finansów miało spore kłopoty ze znalezieniem tłumaczy i weryfikatorów dla tej problematyki).

A teraz pojawia się "szybkostrzelny odpowiadacz", który bez próby wgryzienia się w daną problematykę - bo przecież nie ma czasu, gdyż może kto inny będzie szybszy i zgarnie tak potrzebne punkty - wbrew przyjętym interpretacjom w środowiskach naukowych i eksperckich - wrzuca swoją odpowiedź, czeka na "agree", a gdy dostaje udokumentowaną krytykę z dyskusji merytorycznej przechodzi na typową polską pyskówkę.

Więc zadaję pytanie - czy idziemy w dobrym kierunku?

Nie jestem pracownikiem naukowym, ale to naukowcy decydują o postępie wiedzy a - sorry to say - nawet najlepsi tłumacze - proszę się nie obrażać - to swego rodzaju "tragarze", którzy na swoich barkach próbują "przenieść" (czytaj: przetłumaczyć) to, co inni już stworzyli.

Pozdrawiam "tragarzy" i nawet tych odpowiadaczy, o których myślę.


Direct link Reply with quote
 
xxxOTMed
Poland
Local time: 04:46
English to Polish
+ ...
Podzielam te obserwacje May 26, 2010

i solidaryzuję się ze słusznym oburzeniem:-)

W pytaniach medycznych (jak we wszystkich chyba bez wyjątku kategoriach Kudoz, od gramatyki po śruby i od bankomatów po rozrodczość) też daje się zauważyć od dłuższego czasu tendencja do zaciekłej walki o każdy punkt bez merytorycznej wiedzy, zrozumienia zagadnienia, li tylko na podstawie luźnego skojarzenia wpisanego w gugle. Co najciekawsze, to skojarzenie jest natychmiast wklejane poniżej jako uzasadnienie odpowiedzi na pytanie Czasem jest smieszno, ale dość często bywa straszno.

Nie mam teraz czasu na szukanie przykładów, ale w tekstach medycznych, podobnie jak w innych, wyniki takich 'konsultacji' terminologicznych bywają opłakane, np. gdy guglem 'uzasadnia' się że krążenie pozaustrojowe to bajpas wieńcowy a maczak chirurgiczny to środek higieny osobistej.

Regulamin portalu ostrzega przed 'systematycznym zgadywaniem' a automat systemu wysyła komunikat gdy pytanie wykracza poza deklarowaną specjalność: 'to pytanie jest poza twoją specjalnością; odpowiedz tylko jeśli jesteś pewien, że potrafisz', więc odpowiedzi o charakterze zgaduj zgaduli są wbrew zasadom ProZ.com

To truizm, ale w przypadkach wątpliwych terminologicznie strzał w ciemno w guglu nie zastąpi podstaw merytorycznych, a w razie sporu - drukowane słowniki czy obowiązująca literatura naukowa ma wartość rozstrzygającą. Tymczasem zdarzyło mi się widzieć histeryczne próby polemiki z międzynarodową klasyfikacją chorób wg WHO czy Mianownictwem anatomicznym, że o opinii profesora polonisty nie wspomnę:-) . I zgadzam się - jeśli krytyka osoby o znanym dorobku i zawodzie pochodzi od anonimowego użytkownika internetu, też trudno mi taką krytykę traktować w kategoriach innych niż trolujące neverending story.
W ogóle wydaje mi się, że zjawisko należy traktować w kategoriach raczej internetowego folkloru niż poważnej próby guglizacji naszej dziedziny. Niestety ilość strzałów w rozmaitych dziedzinach jest tak duża, że rzeczywiście źle wpływa to na ogólny merytoryczny poziom odpowiedzi.

Jestem pewien, że doświadczeni tłumacze znają wartość takich 'konsultacji', a i młodsi proszą o pomoc terminologiczną nie po to, by uzyskać wyłącznie kwerendę gugla luźno skojarzoną z tematyką. Przecież każdy z nas ma gugla

I tym optymistycznym akcentem pozdrawiam z Krakowa ponoć gotującego się na kolejne silne burze i opady.

[Zmieniono 2010-05-26 12:33 GMT]


Direct link Reply with quote
 

IwonaASzymaniak  Identity Verified
United Kingdom
Local time: 03:46
English to Polish
+ ...
Również podzielam May 26, 2010

i się solidaryzuję. Na większość pytań przestałam w ogóle zwracać uwagę z tego powodu.

Obaj moi przedpiścy właściwie temat wyczerpali, ale nie jest dobrze, kiedy przypadkowe "źródełko" z Internetu urasta do rangi AUTORYTETU.


Direct link Reply with quote
 

PAS  Identity Verified
Local time: 04:46
English to Polish
+ ...
Źródełko źródełkiem May 26, 2010

...ale z zaciekłym obstawaniem przy swoim spotykam się (i Wy zapewnie także) właściwie wszędzie, nie tylko tu.
Żona ma to na codzień w szkole, gdzie małe dzieci (podstawówka) kłócą (kłócą!!!) się z nią, kiedy im zwraca uwagę z jakiegokolwiek błahego powodu.

W dzisiejszej psychologii i pedagogice jest to postrzegane jako pewność siebie, asertywność, zaspokajanie własnych potrzeb itp.

Takie czasy.
Proz był kiedyś miłym miejscem. Zasadniczo wciąż nim jest, chyba... tylko że bardzo dawno nie zadawałem już pytań, jak i rzadko już odpowiadam, zresztą bardziej z braku czasu niż niewiedzy

Paweł Skaliński


Direct link Reply with quote
 

Barbara Gadomska  Identity Verified
Local time: 04:46
English to Polish
+ ...
moderator? May 26, 2010

Czy w przypadkach odpowiedzi typu "wpadło mi w oko w guglu" nie powinien wkroczyć moderator, szczególnie jeśli tego typu odpowiadanie z jednej strony jest wykroczeniem przeciwko regułom Proza, a z drugiej - jak mówicie - stało się nagminne?

Właściwie niemal przestałam zaglądać do pytań (także i dlatego, że regularnie dostawałam powiadomienia o pytaniach nie mających nic wspólnego z moimi dziedzinami, a czasami nawet językami, a support albo milczał, albo przysyłał idiotyczne rady, więc sie wypisałam z powiadomień). Nie wiem, czy dyscyplinowanie odpowiadaczy uprawiających radosną twórczość coś da, ale może warto spróbować? Wiem, że to dla moderatorów duże obciążenie, ale między innymi na tym chyba polega ich zadanie - na pilnowaniu reguł?

[Zmieniono 2010-05-26 11:29 GMT]


Direct link Reply with quote
 

Michał Szcześniewski  Identity Verified
Poland
Local time: 04:46
English to Polish
+ ...
jest jeszcze stopniowanie May 26, 2010

Barbara Gadomska wrote:

Czy w przypadkach odpowiedzi typu "wpadło mi w oko w guglu" nie powinien wkroczyć moderator, szczególnie jeśli tego typu odpowiadanie z jednej strony jest wykroczeniem przeciwko regułom Proza, a z drugiej - jak mówicie - stało się nagminne?


Wystarczy przecież stopniować swą pewność i wyraźnie zaznaczyć, że wyguglana propozycja wymaga potwierdzenia. A nawet i tego najczęściej brakuje...


Direct link Reply with quote
 

ANDRZEJ SKUP  Identity Verified
Local time: 04:46
English to Polish
+ ...
tłumacz doświadczony kontra tłumacz początkujący May 26, 2010

Zgadzam się z Dr Kozierkiewiczem po wieloma względami ale wolałbym inny tytułniż użyty: tłumacz a autorytety naukowe. Bardzo często autorytety naukowe mają bardzo zawężoną wiedzę i nie wiele mogą pomóc tłumaczowi (zwłaszcza na obcy hęzyk). Pogoń za punktami i za "brownies" od pierwszego mojego spotkania z ProZ uznałem za niezbyt mądre i szkodliwe dla poziomu tej witryny. Ciasteczka promocyjne "Brownies" zostały wprowadzone przez Henrego D, właściciela i założyciela witryny ProZ (jak mi się zwierzył podczas spotkania w Warszawie zimą 2009 r).
Dobrze było by, żeby moderator był w stanie merytorycznie ingerować w odpowiedzi na zadane pytania, ale w tej chwili nie widzę praktycznej możliwości rozwiązania tego problemu.
Ja po porstu wiem, komu mogę wierzyć a komu nie i traktuję sugestje terminologiczne pomocniczo (jeśli z nich korzystam). A jeśli nie ma żadnych rozsądnych sugestii to po prostu zamykam pytanie (np. na polski termin "leki gotowe" dostałem odpowiedż "ready made drugs" i byla to jedyna odpowiedź, niewłaściwa).
Co do używania pełnego nazwiska czy też nicka to sam używam swoje pełne nazwisko ale uważam, że jesli ktoś chce inaczej, to jest to jego wolny wybór.

Pozdrawiam społeczność tłumaczy,

Andrzej L. Skup'


Direct link Reply with quote
 

Crannmer
Local time: 04:46
German to Polish
+ ...
Sezon ogórkowy kontratakuje May 26, 2010

Kozierkiewicz wrote:
Ze zdziwieniem odnotowuję fakt, że zarówno nowi użytkownicy (odpowiadacze) jak i starzy użytkownicy (odpowiadacze), kryjący się za zasłoną anonimowości (bo tak odbieram te różne i niekiedy przedziwne skróty w miejsce normalnego nazwiska),

Motyw obrażania ryczałtem wszystkich anonimowych użytkowników tego portalu powraca regularnie jak bumerang. Serwowany nachalnie przez tych samych uczestników. Ani to mile, ani to śmieszne. A co najwyżej niesmaczne.

Szczególnie w obliczu zerowej korelacji miedzy anonimowością (lub nie), a jakością odpowiedzi.
traktują te źródła z nieukrywaną nonszalancją i brakiem szacunku dla wieloletniego wysiłku pracowników naukowych.

Nie słuchaj kto mówi, słuchaj co mówi.
Bzdura nawet z ust papieskich pozostaje bzdurą.
Nawet gdyby przyjąć, że w naszym gronie mamy "wybitnych nad wybitnymi", to i tak należałoby od nich wymagać szacunku wobec "innych, mniej wybitnych".

Znaczy kłaniać się przed stopniem i tytułem? Dobre żarty. Kilka sporów z nosicielami tytułów i funkcji wykurowało mnie z traktowania tytułu i dorobku za wzmacniacz autorytetu.
Nie jestem pracownikiem naukowym, ale to naukowcy decydują o postępie wiedzy a - sorry to say - nawet najlepsi tłumacze - proszę się nie obrażać - to swego rodzaju "tragarze", którzy na swoich barkach próbują "przenieść" (czytaj: przetłumaczyć) to, co inni już stworzyli.

Bycie naukowcem nie daje per se wybitnych zdolności i autorytetu tłumacza.
Bycie naukowcem nie daje absolutnej władzy nad językiem.
Bycie naukowcem nie czyni człowieka lepszym od nienaukowców.

Tyle dzisiejszego przekazu w kierunku wieży z kości słoniowej.

MfG

C.


Direct link Reply with quote
 

Lucyna Długołęcka  Identity Verified
Poland
Local time: 04:46
English to Polish
+ ...
Dziś już nie ma prawdziwych autorytetów. Cała wiedza jest w Tobie. May 26, 2010

O, Cranmer, dobrze to wszystko ująłeś, bo mnie się zdarzyło nie raz tłumaczyć naukowców. Gdy jednemu z nich wypomniałam bełkot, sam przyznał, że "myślał po angielskawemu i pisał po polsku". Jaki był tego efekt, nie muszę wspominać

Direct link Reply with quote
 

Monika Jakacka Márquez  Identity Verified
Spain
Local time: 04:46
Member (2006)
Polish to Spanish
+ ...

Moderator of this forum
funkcje moderatora May 26, 2010

Barbara Gadomska wrote:

Czy w przypadkach odpowiedzi typu "wpadło mi w oko w guglu" nie powinien wkroczyć moderator, szczególnie jeśli tego typu odpowiadanie z jednej strony jest wykroczeniem przeciwko regułom Proza, a z drugiej - jak mówicie - stało się nagminne?



Zgodnie z definicja powinnosci moderatora ProZ.com, zaden moderator nie moze byc uznawany za "linguistic authority". Usuwanie odpowiedzi udzielonych na pytania wylacznie dlatego, ze Answerer zaznaczyl, ze "wpadlo mu w oko w guglu" nie jest wiec zgodne z zasadami ProZ.com (bo prowadziloby do uznania moderatora za autorytet w kwestiach jezykowych).

Jedyne co moglby zrobic moderator to "zachecic" (najpierw przyjaznym mailem, pozniej ostrzezeniem w profilu albo zablokowaniem mozliwosci odpowiadania na KudoZ) danego Answerera do nadawania swoim odpowiedziom wlasciwego stopnia pewnosci (np. "low" lub "lowest - I am guessing").

M.


Direct link Reply with quote
 
Roman Kozierkiewicz  Identity Verified
Local time: 04:46
English to Polish
+ ...
TOPIC STARTER
Nieporozumienie May 27, 2010

Ze zdziwieniem przeczytałem komentarz Cranmera.

Chyba nie zrozumiał mojej intencji - rzecz dotyczy bardzo określonych osób - wśród których z pewnością nie ma Cranmera - ale zasady Proz. nie pozwalają "atakować od personam" - stąd użycie liczby mnogiej.

Natomiast w odpowiedzi nie będę "rozbierał na czynniki pierwsze każdego jego zdania". To mi coś przypomina, ale powstrzymam się od komentarza.

Jedna tylko uwaga - tak nie istnieje korelacja między anonimowością a jakością odpowiedzi, natomiast to co chciałem podkreślić - istnieje korelacja między anonimowością a poziomem kultury odpowiedzi.

Prawda jest taka, że pod przykrywką anonimowości niektórzy "pozwalają sobie" na znacznie więcej. I tyle. Nie wiem dlaczego Cranmer tego nie rozumie - wystarczy czytać anonimowe wypowiedzi na ogólnie dostępnych stronach internetowych - czego tam nie ma!

Jeśli Cranmer poczuł się urażony moją wypowiedzią, to przepraszam.


Direct link Reply with quote
 
Roman Kozierkiewicz  Identity Verified
Local time: 04:46
English to Polish
+ ...
TOPIC STARTER
Drobne sprostowanie May 27, 2010

Dziękuję Andrzejowi Skupowi za komentarz i nadanie mi tytułu doktoratu, którego nie posiadam.

Direct link Reply with quote
 
xxxOTMed
Poland
Local time: 04:46
English to Polish
+ ...
Nie mówimy o anonimowości a o omnipotencjalności May 27, 2010

Chyba wszyscy się zgodzimy, że nikt nie krytykuje anonimowości jako takiej - jest zgodna z zasadami portalu i jest OK na forum internetowym, jakim jest ProZ.com. Doskonale rozumiem, jeśli ktoś z tego czy innego powodu woli pozostać anonimowy, ale nie o tym rozmawiamy.

Nikt rozsądny nie twierdzi również, że naukowcy, specjaliści czy autorytety są nieomylni; przeciwnie, jedną z cech inteligentnego człowieka jest gotowość przyznania się do błędu - wszak „tylko głupcy uważają, że są nieomylni”.
Twierdzę jednak, że dorobek naukowy nie jest bez znaczenia - to jednak nie my wyrobnicy tekstów dwujęzycznych czy tym bardziej anonimowi woltyżerowie guglistyki a jednak profesorowie z nazwiskiem i dorobkiem są recenzentami naukowymi specjalistycznych tłumaczeń w szanujących się wydawnictwach medycznych, zapewne też ekonomicznych czy inżynierskich (to absolutnie nie jest żaden atak na cranmera, który wprawia mnie w podziw swoimi samochodowymi i technicznymi odpowiedziami i uzasadnieniami, ale ja tam wolę wieżę z kości słoniowej doktoratu niż domek z kart tinyurela).

Problem pojawia się wówczas, gdy anonimowy, ultraasertywny użytkownik czy użytkownicy, nazwijmy to zjawisko roboczo Hiperasertywnym Omnibusikiem (w skrócie HO), jako jedyne źródło swojej wiedzy podaje mniej czy bardziej losowe kwerendy z gugla.
Ultraasertywność zjawiska HO działa np. tak, że na pytanie o elephantiasis pada natychmiastowa odpowiedź „słoń trąbalski/elefantiaza/słonina/trombita/dodatkowe strzały” ‘uzasadniona’ tak: http://tinyurl.com/34qkhyy
Podobne ‘uzasadnienia’ padają tego samego dnia w kilkunastu odpowiedziach na pytania o mydle, powidle, bankowości, kolejnictwie, klimatyzacji, religii, frazeologii, paleontologii, proktologii i teatrologii. You name it.
Tu zgadzam się z Pawłem, że hiperasertywność może być to signum temporis, ale mimo wszystko zgadzam się też z MABem, który jest autorem wiekopomnego twierdzenia, że „matematyka to nie tinyurl”

Sprawa staje się odrobinę bardziej męcząca, gdy zjawisko HO w charakterystyczny dla nieomylnych kompulsywnie, histerycznie wręcz atakuje inne odpowiedzi, usiłując polemizować z każdą argumentacją czy materiałami źródłowymi - od wiedzy doświadczenia ludzi znających tematykę z codziennej pracy, w tym naukowej, przez podręczniki, leksykony, słowniki po właśnie autorytety w danej dziedzinie, jak opinie językoznawców, którą Ci nota bene wspierają swoim nie tylko tytułem naukowym, ale i nazwiskiem.
Oczywiście zjawisko HO jest absolutnie odporne na liczne sugestie o większy realizm w ocenie swoich możliwości, padające z różnych stron i przy różnych okazjach.

W takim przypadku nasz rzeczony fachowiec może zadać sobie pytanie: „Kim jesteś, anonimowy specjalisto od mydła i powidła? Jakie wykształcenie, jaka praktyka, jaka wiedza, jakie podstawy merytoryczne za tobą stoją, skoro tak arbitralnie nie zgadzasz się z tym, co mówi mi moja zawodowa wiedza inżyniera, lekarza, bankowca czy biologa? I w dodatku jak obrażone dziecko w piaskownicy sypiesz mi w oczy piaskiem sztywnych złośliwości i przypadkowymi kwerendami z gugla.” I właśnie z tego punktu widzenia anonimowość świadczy moim zdaniem na niekorzyść HO.

Wszystko byłoby jednak internetowym folklorem czy trollingiem wartym wzruszenia ramion między kolejnymi zleceniami, gdyby nie istotna sprawa, jaką jest skala zjawiska HO.

I tu sedno sprawy: jeśli dziennie pada kilka-kilkanaście takich odpowiedzi, disagree rozdawanych „za karę” w dosłownie dowolnej dziedzinie wiedzy, traci na tym i poziom merytoryczny portalu, i fun factor. Co równie ważne znika też atmosfera współpracy, którą zastępuje jakieś przedszkolno-neurasteniczne dziwaczne już nawet nie współzawodnictwo a całe batalie wojenek toczonych z równie nieadekwatnym co systematycznym uporem z autorami ‘kontrpropozycji’. I w ten sposób jedna z ciekawszych chyba platform współpracy dla tłumaczy staje się po części teatrem jednego aktora sypiącego swoją łopatką na lewo i prawo.
Siłą rzeczy zjawisko HO oddziałuje na atmosferę i poziom portalu, a co bardziej taktowni czy mniej bojowi użytkownicy po prostu się wycofują, pisząc np. o szerzącym się, cytuję, „chamstwie”. Inni również ci, zazwyczaj spokojni i nie wadzący nikomu, są wciągani w piaskownicowe rozgrywki przez HO, który ma kilka mniej czy bardziej irytujących taktyk, w tym np. cytowanie kolejnych zdań wypowiedzi ‘ofiary’ i odprawianie nad nimi trolowsko-chocholego złośliwego wywnętrzania. Sam względnie często bywam obiektem w/w zabiegów, ale staram się jednak traktować je z pewnej odległości od piaskownicy.

Niestety punkt regulaminu o zakazie systematycznego zgadywania i automatyczna wiadomość systemu „pytanie wykracza poza twój zakres specjalizacji; jesteś pewien, że potrafisz na nie odpowiedzieć?” okazuje się li tylko dyskretną aluzją, kulturalnym przypomnieniem, znacznie poniżej poziomu percepcji zjawiska HO.

Co zatem może administrator**? Jak napisała Monika - nie mieszać się w kwestie językowe i pilnować regulaminu, w którym nie ma jednak mowy o dobrym wychowaniu, takcie, realistycznej ocenie swoich możliwości, dobrej współpracy z kolegami po fachu itp. I starać się nie utonąć wśród dziesiątków mejli z donosami, narzekaniami, wojenkami itp. arsenałem wprost z rzeczonej piaskownicy

Reasumując, zdecydowałem się przedstawić swoją opinię (wyszło dość obszernie, za co z dołu przepraszam ewentualnych czytelników, którzy dobrnęli do tego miejsca, bo twierdzę, że atmosfera portalu w ciągu ostatnich dwóch lat(?) drastycznie się z w/w powodów pogorszyła i mam wrażenie, a nawet pewność, że nie jestem odosobniony w opinii na ten temat.
To chyba tyle z mojej strony. Ciekawy jestem co o tym myślicie? Też wolicie wyjść z piaskownicy niż dać sobie sypać w oczy wszystkowiedzącemu HO? Macie inne sposoby? Lepiej westchnąć o tempora o mores i machnąć ręką czy też sypać łopatką? A może przesadzam i wcale nie jest tak źle? A może ktoś z Was miałby propozycję zmiany sytuacji i poprawy atmosfery czy poziomu Kudozów?

Pozdrowienia,

*Disclaimer - piszę jako użytkownik, nie moderator ProZ.com…
**…z wyjątkiem tego akapitu.


[Zmieniono 2010-05-27 17:29 GMT]


Direct link Reply with quote
 

M.A.B.
Netherlands
Local time: 04:46
English to Polish
+ ...
Komentarz od anonima May 27, 2010

Najpierw o anonimowości:
Myślałem o działaniu tutaj pod swoim nazwiskiem, ale ze względu na fakt występowania wyżej opisanego zjawiska "HO" postanowiłem pozostać anonimowy, tak jak rzeczony HO, lecz również i wiele innych osób, które z owym zjawiskiem nie mają nic wspólnego. Po prostu jako pracownik naukowy nie chcę, aby moje nazwisko było kojarzone z toczonymi tu, niestety, wojenkami.

Teraz o "matematyka to nie tinyurl":
Zaiste. Odnosząc się do powyższej wypowiedzi Dr. Palki, zdarzyło mi się już ostro polemizować nt. tłumaczenia zwrotu stricte matematycznego, gdy ja miałem na kolanach amerykański podręcznik akademicki (na poparcie wiedzy), a "oponent" gugla. Debata nie była przyjemna, choć wiem że miałem rację, bo kto ustanawia naukową terminologię, jeśli nie autorzy podręczników i publikacji? Natomiast w sytuacji, gdy zwrot np. w parze ang-pol "nie daje" się znaleźć w internecie (bo np. termin jest świeży, nie ma jeszcze polskiego odpowiednika, itd. itp.), Pytający liczyć mogą tylko na specjalistów - gugloszukacze chowają się po kątach, co najwyżej dokładając neutralem "dla zasady" (a czasem nawet i negatywem, o zgrozo). Jeśli specjaliści nie dotrą do danego terminu, Pytający obchodzi się smakiem - HO staje się bezradny, gdyż poza guglem nie może się poszczycić wiedzą ani literaturą z danej dziedziny.

I wreszcie:
Ja i wielu innych, w tym tacy jak ja "anonimowi", nie wstydzimy się swojego wykształcenia, gdyż ono właśnie daje nam "autorytet", by w danej dziedzinie odpowiadać z wysokim stopniem pewności. Niestety, nie o wszystkich można to samo powiedzieć. Samo podanie specjalizacji, bez jakiegokolwiek nawiązania do swojego wykształcenia (mimo niejednokrotnych nawoływań w dyskusjach), nie wygląda przekonująco. Tu nie zgodzę się z Crannmerem: czasem trzeba się przynajmniej lekko "ugiąć" przed stopniem i tytułem. Chyba lepiej żeby most projektowali dyplomowani architekci i inżynierowie, niż amatorzy, którzy nie przeszli gęstego sita wyższych studiów? Podobnie, ja wolę żeby w specjalistycznej dziedzinie tłumaczenia były wykonywane - lub nadzorowane - przez osoby, które mają wykształcenie w danej dziedzinie, lub przynajmniej pokrewnej. W przeciwnym razie tłumaczenie np. badań statystycznych może być kompletnie niezrozumiałe dla odbiorcy, gdyż tłumacz sam nie wiedział czym jest - dla przykładu - likelihood, a na KudoZ mu wmawiano, że to prawdopodobieństwo (przykład "z życia wzięty").


Direct link Reply with quote
 

Jabberwock  Identity Verified
Poland
Local time: 04:46
Member (2004)
English to Polish
Symptomy May 27, 2010

Już kiedyś to cytowałem...

Symptomy trollowania (wybrane):

Symptomami trollowania mogą być poniższe sposoby zachowania w dyskusjach:

* bezgraniczne podporządkowanie się jakiejś idei (np. „Ten system operacyjny jest najlepszy!”) i bronienie jej do końca (często wbrew rzeczywistości) — jest to kryterium kontrowersyjne, ponieważ samo fanatyczne przywiązanie do określonej idei nie oznacza trollowania;
* nieumiejętność przyznania się do błędu – troll nie powie, że nie miał racji, a także wyjątkowo będzie milczał; najczęściej albo zacznie próbować udowadniać, że od początku uważał inaczej, niż pisał, a tylko nie został właściwie zrozumiany albo zacznie bagatelizować znaczenie swego błędu; w przypadku gdy te sposoby zawiodą troll może być agresywny w stosunku do osób, które wykazały jego błąd;
* chętne używanie argumentów ad personam – atakujących osoby lub ich cechy szczególne, jak wiek/zainteresowania/etc., bez związku z tematem dyskusji, a często przy użyciu słów wytrychów, w niektórych przypadkach troll posuwa się do wyzwisk i gróźb;
* skrajny stosunek do netykiety (wybrane zasady) lub ortografii – albo atakowanie wszystkich za najdrobniejsze „literówki” albo demonstracyjne łamanie zasad;
* skrajna megalomania i pogardliwy stosunek do innych osób – jest to bardzo charakterystyczna cecha trolli, która prowadzi prędzej czy później do ich wyobcowania, bo nawet osoby pierwotnie sympatyzujące z trollem lub odnoszące się doń neutralnie zrażają się do niego z powodu takich zachowań wobec nich;
* wprowadzanie zamieszania w stosunku do własnej osoby, przedstawianie siebie jako ofiary (np. moderatorów, współdyskuntantów etc.);
* próby utrudniania innym wypowiedzi w dyskusji poprzez środki techniczne dostępne w danym forum (np. w Usenecie może dochodzić do prób zmieniania lub usuwania wypowiedzi współdyskutantów, ponieważ protokół nie pozwala na sprawdzenie, czy post z żądaniem usunięcia innego posta pochodzi od autora usuwanego posta) — działania takie jednak są rzadkie, ponieważ zazwyczaj wiążą się z naruszeniem regulaminu danego forum i tym powodują zdecydowaną reakcję administratorów, więc troll często ich unika, żeby nie utracić dostępu do danego forum;
* za każdym razem rozpoczynanie wypowiedzi od tego samego zwrotu – powitania, często obraźliwego, prowokacyjnego;
* brak konsekwencji podczas prowadzenia dyskusji i zaprzeczanie własnym tezom i opiniom;

Brzmi znajomo?

Dlatego zamiast HO proponuję TK: troll kudozowy.


Direct link Reply with quote
 
Pages in topic:   [1 2 3 4 5 6] >


To report site rules violations or get help, contact a site moderator:

Moderator(s) of this forum
Monika Jakacka Márquez[Call to this topic]

You can also contact site staff by submitting a support request »

tłumacz kontra autorytety naukowe

Advanced search






Anycount & Translation Office 3000
Translation Office 3000

Translation Office 3000 is an advanced accounting tool for freelance translators and small agencies. TO3000 easily and seamlessly integrates with the business life of professional freelance translators.

More info »
memoQ translator pro
Kilgray's memoQ is the world's fastest developing integrated localization & translation environment rendering you more productive and efficient.

With our advanced file filters, unlimited language and advanced file support, memoQ translator pro has been designed for translators and reviewers who work on their own, with other translators or in team-based translation projects.

More info »



Forums
  • All of ProZ.com
  • Term search
  • Jobs
  • Forums
  • Multiple search