Pages in topic:   [1 2] >
Panta rhei... czyli obce słowa w polszczyźnie
Thread poster: Letra

Letra  Identity Verified
Poland
Local time: 23:43
Member (2009)
English to Polish
Jul 14, 2010

Jakiś czas temu szukałem polskiego odpowiednika terminu 'login'. Okazało się, że 'login' jest już w słowniku j. polskiego. Potem szukałem odpowiednika dla słowa 'link'. Koleżanki i koledzy z Proz wspólnie uzgodnili, że to odsyłacz. Tymczasem w słowniku j. polskiego... oczywiście jest link. To nasuwa pytanie, czy istnieje jakiś biuletyn informacyjny, zawierający nowo dodane terminy do oficjalnej polszczyzny? Istnieją setki, albo nawet tysiące terminów, nie tylko informatycznych, których oryginalna pisownia i wymowa nie sprawiają nam żadnych problemów i które pewnie już się przyjęły. Czasem człowiek musi się namęczyć, żeby znaleźć odpowiednik, jak widać niepotrzebnie.

 

allp
Poland
Local time: 23:43
English to Polish
+ ...
Walka postu z karnawałem Jul 14, 2010

O ile wiem, nie ma żadnego takiego biuletynu. Jest Rada Języka Polskiego (tu link, a jakżeicon_wink.gifhttp://pl.wikipedia.org/wiki/Rada_Języka_Polskiego ), ciało przede wszystkim opiniotwórcze i doradcze, które ustala i może zmienić zasady pisowni, nie może jednak zakazać ani nakazać używania konkretnych słów. O umieszczeniu słowa w słowniku decydują wydawcy tegoż, zwykle kierując się uzusem, a gdy już słowo raz się w słowniku znajdzie, dostaje legitymizację. Jedne słowniki są bardziej konserwatywne, inne mniej.

Nie ma rady, język plynną materią jest, zostaje zdrowy rozsądek i w ostatecznych przypadkach Poradnia Językowa PWN. Nikt już raczej nie zwalczy loginu czy linka, zresztą właściwie po co. Słowa same ładnie dzielą się kompetencjami - odsyłacz jest na papierze, link w sieci. Można próbować dusić w zarodku niektóre potworki językowe, ale one miewają mocne plecy, co dobrze widać w wątku o najśmieszniejszych tłumaczeniach. Więc to raczej tak gwoli poprawienia sobie samopoczucia.

Morał chyba taki, że jeśli coś jest powszechnie używane, to można tego używać. A gdy ogarniają mnie wątpliwości, to sobie myślę o przejściu od Old English do współczesnego angielskiego - to dopiero była masakra i gwałt na języku! No a potem przyszedł Szekspiricon_wink.gif

Pozdrawiam


 

Adam Łobatiuk  Identity Verified
Poland
Local time: 23:43
Member (2009)
English to Polish
+ ...
Wszystko zależy od klienta, niestety Jul 14, 2010

I coraz częściej klienci nie znają polskiej terminologii własnej branży, że już nie wspomnę o zasadach poprawnej polszczyzny. W związku z tym oficjalne słowniki niewiele tu pomogą, bo klient oczekuje tekstu takiego, jaki sam by napisał.

 

Gwidon Naskrent  Identity Verified
Poland
Local time: 23:43
English to Polish
+ ...
Login i link Jul 15, 2010

Login - najczęściej można go zastąpić nazwą użytkownika.

Link - odnośnik (w kontekście WWW). Odsyłacze są w książkach, gdzie raczej trudno o hipertekst.

Microsoft jakoś polszczy swoje systemy bez używania makaronizmów. Nie mówię, że ich tłumaczenia są idealne, ale stały się de facto standardem w pewnych kręgach.


 

Jaroslaw Michalak  Identity Verified
Poland
Local time: 23:43
Member (2004)
English to Polish
Polszczyzna techniczna Jul 15, 2010

Warto zwrócić uwagę, że sam fakt zasymilowania danego słowa nie oznacza, że można go swobodnie używać we wszystkich kontekstach.

Istnieje wiele słów pochodzenia obcego, które weszły na stałe do języka potocznego - stąd można je znaleźć w słownikach - ale nie funkcjonują w języku technicznym. Przecież zdanie "Z traktora przesiadł się do auta, a na koniec odleciał helikopterem" brzmi całkiem po polsku, prawda? Mimo to użycie takich słów np. w dokumentacji technicznej byłoby błędem.

Zgodzę się, że w informatyce granice pomiędzy językiem "oficjalnym" a potocznym są dużo płynniejsze, ale i tu zalecałbym ostrożność. "Login", "link" czy "post" może już brzmią swojsko, ale zawsze warto sprawdzić, czy nie mają rodzimego odpowiednika.


 

Szymon Metkowski  Identity Verified
Poland
Local time: 23:43
Member
German to Polish
+ ...
odp.: polszczyzna techniczna Jul 15, 2010

Jabberwock poruszył bardzo ważną problem. Przy konflikcie języka potocznego z technicznym nasuwa się pytanie co jest prawidłowe: to co jest w normie sprzed kilku lat, czy to co jest powszechnie używane w branży.

Dla przykładu zagwozdka z zeszłego tygodnia: kantówka klejona (nazwa normatywna) na stronach producentów, w Wikipedii i gdzie bądź nazywana jest klejonka lub klejonka drewniana. Inny przykład: sławetny oring (pierścień uszczelniający okrągły). Teoretycznie w dokumentacji technicznej powinno się używać terminologii normatywnej - bo po to w końcu jest, ale stosując terminologię - nazwijmy ją umownie - „niepowszechną“ narażamy się na konieczność dyskusji z korektorem, który zapewne o nią zapyta. W tym miejscu powstaje problem: co jest lepsze wysłanie błędnego, acz zrozumiałego dla wszystkich tłumaczenia z terminologią potoczną, z którego wszyscy, może poza tłumaczem, będą zadowoleni, czy wysłanie tłumaczenia z terminologią prawidłową, acz nieużywaną w branży, obarczonego ryzykiem konieczności składania czasochłonnych wyjaśnień i niepełnego zadowolenia klienta?


 

Andrzej Mierzejewski  Identity Verified
Poland
Local time: 23:43
Polish to English
+ ...
Dyskusja z korektorem Jul 15, 2010

Szymon Metkowski wrote:

Teoretycznie w dokumentacji technicznej powinno się używać terminologii normatywnej - bo po to w końcu jest, ale stosując terminologię - nazwijmy ją umownie - „niepowszechną“ narażamy się na konieczność dyskusji z korektorem, który zapewne o nią zapyta.


Z mojego doświadczenia: korektor jest kobietą, absolwentem (WRRRRÓĆ! - absolwentką) filologii angielskiej albo niemieckiej, wiek poniżej 30 lat, pierwsza praca w życiu.

Dlaczego korektor o takich kompetencjach miałby dyskutować o terminologii dotyczącej na przykład budowy wózków widłowych albo sterowników w automatyce przemysłowej?

Może mam pecha, ale nie spotkałem korektora, który dowolny z tych parametrów miałby inny. Na przykład byłaby to absolwentka politechniki.

Na wszelki wypadek: proszę mnie nie posądzać o seksizm.

AM

[Zmieniono 2010-07-15 14:35 GMT]


 

Szymon Metkowski  Identity Verified
Poland
Local time: 23:43
Member
German to Polish
+ ...
podobne doświadczenia? Jul 15, 2010

Niestety moje teksty również sprawdzają osoby często nie mające pojęcia o prawie czy technice. Wynikają z tego zarzuty typu: nie mówi się, że „pozostałe przepisy pozostają niewzruszone“, bo jak przepis może mieć uczucia i się wzruszyć (mój ulubiony). Dlaczego takie osoby dyskutują o terminologii to dobre pytanie... tym niemniej dyskutują.

Na poparcie swoich tez mają większą liczbę wystąpień w guglach, a klient (agencja) nie zna polskiego, jest to dla niego jeden z X języków lokalizowania czegośtam i nie chce mu się zagłębiać w problem, a do tego - z niewiadomych przyczyn - ma bezgraniczne zauwanie do korektora. To wszystko oczywiście do obejścia, jeżeli ma się odpowiednie argumenty w ręku. Tylko za ten stracony czas - często znaczny - zyskujemy marny ekwiwalent w postaci samozadowolenia. Niestety z natury ludzkiego lenistwa i braku chęci do przyznawania się do własnych błędów wynika, że więcej klientów będzie skorych dać nam łatkę łatkę dziwaka, albo w najlepszym wypadku „hiperdokładnego tłumacza, który doskonale się zna na rzeczy, ale nie czuje bluesa“, a nie - jak byśmy chcieli - rzetelnego specjalisty, który dba o dobro klienta. Ostatecznie więc przegrywamy.


 

allp
Poland
Local time: 23:43
English to Polish
+ ...
Korekta czy proofreading? Jul 15, 2010

Bo z mojego - niespecjalistycznego i nieagencyjnego - doświadczenia korektor to ktoś, kto sprawdza ortografię i interpunkcję, ale nie ma prawa ingerować w treść, a nawet w styl tekstu. Od tego jest redaktor.
Wiem, że coraz częściej te funkcje się zlewają i redaktor przejmuje też rolę korektora, ale to, o czym mówicie, to chyba jest proofreading, czyli redakcja merytoryczna?

Nie to, że się czepiam, tylko ciekawa jestem, jak to wygląda w agencjach.


[Zmieniono 2010-07-15 14:55 GMT]

[Zmieniono 2010-07-15 14:56 GMT]


 

Lucyna Długołęcka  Identity Verified
Poland
Local time: 23:43
English to Polish
+ ...
Bywa gorzej Jul 15, 2010

Pół biedy jeśli korektor(ka) zmieni termin na może mało używany itp., ale w ostateczności nie tak całkiem błędny.
Gorzej, jeśli tłumaczy się coś do druku, a korektorka "poprawia" BŁĘDNIE (pod względem poprawności językowej, robiąc błędy interpunkcyjne i inne, np. w oryginale było Mr Johnson, a w tłumaczeniu "proszę pana" (mówiło dziecko), a po korekcie: panie Johnsonie (!!)), nie przysyła swojej pracy tłumaczowi, aby mógł się z nią zapoznać i zgłosić ew. zastrzeżenia, a później tekst (np. książka) idzie do druku, z podaniem nazwiska tłumacza. Takie są moje doświadczeniaicon_frown.gif

[Zmieniono 2010-07-15 15:09 GMT]

[Zmieniono 2010-07-15 15:09 GMT]


 

Szymon Metkowski  Identity Verified
Poland
Local time: 23:43
Member
German to Polish
+ ...
korekta redakcja proofreading lektorat Jul 15, 2010

allp wrote:

Bo z mojego - niespecjalistycznego i nieagencyjnego - doświadczenia korektor to ktoś, kto sprawdza ortografię i interpunkcję, ale nie ma prawa ingerować w treść, a nawet w styl tekstu. Od tego jest redaktor.
Wiem, że coraz częściej te funkcje się zlewają i redaktor przejmuje też rolę korektora, ale to, o czym mówicie, to chyba jest proofreading, czyli redakcja merytoryczna?


nawet tu terminologia nie jest jednolitaicon_smile.gif
Oczywiście chodzi o kompleksową korektę, czyli drugi etap tłumaczenia, nie o redakcję stylistyczną (etap trzeci).


 

allp
Poland
Local time: 23:43
English to Polish
+ ...
To wiele wyjaśnia Jul 15, 2010

Jeśli agencja zatrudnia kogoś pod hasłem: korektor, i zapewne za stosownym do tego tytułu wynagrodzeniem, to każdy, kto w miarę sprawnie posługuje się językiem polskim, ma prawo uznać, że się nadaje.
A potem przykra niespodzianka, gdy każą sprawdzać merytorycznie teksty prawnicze czy techniczne. Pewnie się taki biedny korektor/korektorka stara wykazać, jak może.
Powinni to inaczej nazwać i przynajmniej byłaby jasność. Konsultant techniczny czy coś. Skoro i tak potem jeszcze idzie korekta stylistyczna...


 

Jerzy Czopik  Identity Verified
Germany
Local time: 23:43
Member (2003)
Polish to German
+ ...
Ba, żeby to zawsze była osoba znająca język polski Jul 15, 2010

allp wrote:

Jeśli agencja zatrudnia kogoś pod hasłem: korektor, i zapewne za stosownym do tego tytułu wynagrodzeniem, to każdy, kto w miarę sprawnie posługuje się językiem polskim, ma prawo uznać, że się nadaje.
A potem przykra niespodzianka, gdy każą sprawdzać merytorycznie teksty prawnicze czy techniczne. Pewnie się taki biedny korektor/korektorka stara wykazać, jak może.
Powinni to inaczej nazwać i przynajmniej byłaby jasność. Konsultant techniczny czy coś. Skoro i tak potem jeszcze idzie korekta stylistyczna...


Wykazać się jak mogą starają się najczęściej w naszym przypadku tzw. "przedstawiciele lokalni" - czyli "spece" od marketingu, którzy najlepiej wiedzą, jak pisać. Ale nie mają zielonego pojęcia o interpunkcji, szyku zdań itp. Tyle, że mają autorytet u klienta, jeszcze wyższy nawet, niż profesjonalny korektor.
Apropos profesjonalny korektor, proofreader itp. - słowo "profesjonalny" obejmuje dla mnie także to, że taka osoba nie jest po to, aby na siłę zmieniać wg widzimisię, tylko aby korygować ewidentne błędy. Więc jeżeli w instrukcji będzie pierścień samouszczelniający o przekroju okrągłym, to skorygowanie tego na oring jest IMHO dopuszczalne ze względu np. na miejsce, ale z obowiązkowym komentarzem, iż nie jest to poprawka błędu, lecz jedynie akcja w celu tejże oszczędności miejsca. Natomiast psucie typu usuwanie spacji nierozłącznych (mam to prawie zawsze - bo się "korektorowi" takie malutkie kółeczka w Wordzie pewnie wyświetlają) bez zapytania nawet czemu tak było, napełniają mnie zgrozą. A korektorzy nie wiedzą (niestety), że oprócz spraw językowych jest jeszcze typografia...

Apropos obych słów - a co Wy na wprowadzanie nietypograficznych cudzysłowów czy innego rodzaju łamanie zasad polskiej pisowni, np. przez nieprawidłowo formatowane liczby itp.? Co zrobić, jeżeli klient się zapiera i koniecznie chce pisowni "cudzysłowów" tak, a nie „cudzysłowów” tak, czy np. wymaga 50 %, 2.5 zamiast 50% i 2,5?
Mnie za każdym razem trzęsie...


 

Lucyna Długołęcka  Identity Verified
Poland
Local time: 23:43
English to Polish
+ ...
Każdy native korektorem? Jul 15, 2010

Jeśli korekta ma polegać na sprawdzaniu poprawności językowej, tj. interpunkcji, gramatyki, ortografii i stylistyki, to nie zgadzam się, że każdy, kto sprawnie posługuje się językiem polskim (w domyśle: osoba natywna, tak?) nadaje się do takiej pracy.

 

Szymon Metkowski  Identity Verified
Poland
Local time: 23:43
Member
German to Polish
+ ...
A mnie wkurza Jul 15, 2010

Jerzy Czopik wrote:
Co zrobić, jeżeli klient się zapiera i koniecznie chce pisowni "cudzysłowów" tak, a nie „cudzysłowów” tak, czy np. wymaga 50 %, 2.5 zamiast 50% i 2,5?
Mnie za każdym razem trzęsie...


Bo trados nie łapie jako placables i muszę z palca wpisywać. Odzwyczaiłem się od tego i muszę bardzo uważać, żeby się w jakiejś liczbie nie rypnąć. To samo dotyczy formatu daty (o tym już pisaliśmy w innym wątku) i rozwalania daty stawianiem literki „r.“ na końcu.

Co do cudzysłowów, to zawsze staram się robić poprawnie, zresztą używam superkeys i wyrobił mi się nawyk nie wstawiania cudzysłowiu z tego przycisku z prawej strony tylko przy pomocy kombinacji [jeden] [tylda] (ma to dodatkowy plus że od razu wstawia mi się „“ i nie zapomnę zamknąć).
Co do spacji twardej to również mi się wyrobił nawyk, co czasem powoduje rózne dziwne akcje w aplikacjach, które skrótu [CTRL+SHIFT+SPACJA] nie znają.

A z bardziej humorystycznych rzeczy: zauważyłem, że coś takiego jak spacja twarda może być wyznacznikiem profesjonalizmu. Autentyczna wypowiedź pewnej młodej peemki: „Mamy takiego jednego tłumacza, normalnie ekstraklasa. Wstawia nawet takie małe kółeczka przy krótkich wyrazach zamiast spacji, żeby nie przeskakiwały do drugiej linii“.icon_smile.gif


 
Pages in topic:   [1 2] >


To report site rules violations or get help, contact a site moderator:

Moderator(s) of this forum
Monika Jakacka Márquez[Call to this topic]

You can also contact site staff by submitting a support request »

Panta rhei... czyli obce słowa w polszczyźnie

Advanced search






SDL MultiTerm 2017
Guarantee a unified, consistent and high-quality translation with terminology software by the industry leaders.

SDL MultiTerm 2017 allows translators to create one central location to store and manage multilingual terminology, and with SDL MultiTerm Extract 2017 you can automatically create term lists from your existing documentation to save time.

More info »
WordFinder Unlimited
For clarity and excellence

WordFinder is the leading dictionary service that gives you the words you want anywhere, anytime. Access 260+ dictionaries from the world's leading dictionary publishers in virtually any device. Find the right word anywhere, anytime - online or offline.

More info »



Forums
  • All of ProZ.com
  • Term search
  • Jobs
  • Forums
  • Multiple search