Google Translate w praktyce...
Thread poster: Grzegorz Gryc

Grzegorz Gryc  Identity Verified
Local time: 23:04
French to Polish
+ ...
May 19, 2012

Hej

Pytanie praktyczne w kontekście przyzwoitości.

Dostałem spory tekst do korekty z terminem na poniedziałek rano i okazał się w sporej części radosnym i 100% identyfikowalnym efektem "przetłumaczenia" w Google Translate.
Kontakt z biurem jest oczywiście niemożliwy, bo jest sobota.

Czy uważacie, że powinienem uznać zlecenie za niebyłe tzn. w ogóle go nie oddać ze względu na niedotrzymanie warunków umowy i po prostu naruszenie elementarnych zasad uczciwości przez końcowego klienta, który korektę swojego "tłumaczenia wewnętrznego" zlecił?

Dla biura to się może skończyć utratą sporego klienta, ale naprawdę uważam, że są jakieś granice.

Zdrówkot
GG


Direct link Reply with quote
 

Piotr Bienkowski  Identity Verified
Poland
Local time: 23:04
Member (2005)
English to Polish
+ ...
Hmm... May 19, 2012

Ja bym jednak zrobił i w poniedziałek próbował renegocjować stawkę za MT postediting.

PB

Grzegorz Gryc wrote:

Hej

Pytanie praktyczne w kontekście przyzwoitości.

Dostałem spory tekst do korekty z terminem na poniedziałek rano i okazał się w sporej części radosnym i 100% identyfikowalnym efektem "przetłumaczenia" w Google Translate.
Kontakt z biurem jest oczywiście niemożliwy, bo jest sobota.

Czy uważacie, że powinienem uznać zlecenie za niebyłe tzn. w ogóle go nie oddać ze względu na niedotrzymanie warunków umowy i po prostu naruszenie elementarnych zasad uczciwości przez końcowego klienta, który korektę swojego "tłumaczenia wewnętrznego" zlecił?

Dla biura to się może skończyć utratą sporego klienta, ale naprawdę uważam, że są jakieś granice.

Zdrówkot
GG


[Edited at 2012-05-19 11:22 GMT]


Direct link Reply with quote
 

Lucyna Długołęcka  Identity Verified
Poland
Local time: 23:04
English to Polish
+ ...
Moim zdaniem May 19, 2012

Zasadniczo, gdy się już przyjmie zlecenie, to z "dobrodziejstwem inwentarza" trzeba się pogodzić, jednakże w tym przypadku można się powołać na dobrą praktykę w branży, która polega na tym, że jeśli korektor poświęca na korektę danej ilości tekstu znacząco więcej czasu niż w zwykłych przypadkach, to może pracę przerwać i oddać jako nadającą się do tłumaczenia od nowa. I policzyć za czas poświęcony korekcie (a nie za liczbę skorygowanych stron).

Direct link Reply with quote
 

Andrzej Golda
Poland
Local time: 23:04
German to Polish
A nie widziały gały... May 19, 2012

Po nieco zbliżony zdarzeniu dostałem nauczkę, żeby UWAŻNIE przejrzeć zlecenie, zanim je potwierdzę. Są takie biura, które nie podsuną mi takiej niespodzianki, ale w przypadku innych trzeba uważać.
Ja sam, ze względu na swoją obowiązkowość, zrobiłbym to, ale w poniedziałek rano przed odesłaniem jeszcze bym negocjował.
Chyba, że "warunki umowy", o których piszesz, pozwalają to odpuścić


Direct link Reply with quote
 

M.A.B.
Netherlands
Local time: 23:04
English to Polish
+ ...
Ja bym nie robił May 19, 2012

Masz robić korektę, a nie tłumaczyć na postawie MT. Najpierw zrobić, a potem negocjować cenę, to moim zdaniem zły pomysł. Warto wiedzieć za ile się pracuje zanim się zacznie.
Pozdr.
M


Direct link Reply with quote
 

Alexander Onishko  Identity Verified
Local time: 00:04
Member (2007)
Russian to English
+ ...
* May 19, 2012

Grzegorz Gryc wrote:

Hej

Pytanie praktyczne w kontekście przyzwoitości.

Dostałem spory tekst do korekty z terminem na poniedziałek rano i okazał się w sporej części radosnym i 100% identyfikowalnym efektem "przetłumaczenia" w Google Translate.
Kontakt z biurem jest oczywiście niemożliwy, bo jest sobota.

Czy uważacie, że powinienem uznać zlecenie za niebyłe tzn. w ogóle go nie oddać ze względu na niedotrzymanie warunków umowy i po prostu naruszenie elementarnych zasad uczciwości przez końcowego klienta, który korektę swojego "tłumaczenia wewnętrznego" zlecił?

Dla biura to się może skończyć utratą sporego klienta, ale naprawdę uważam, że są jakieś granice.

Zdrówkot
GG


A jakie są warunki zlecenia? Jeżeli opłata jest godzinowa to co, właśnie, nas obchodzi? Robimy sobie co należy i fakturujemy za swój czas.

[Edited at 2012-05-19 11:36 GMT]


Direct link Reply with quote
 

Jabberwock  Identity Verified
Poland
Local time: 23:04
Member (2004)
English to Polish
Korekta a tłumaczenie... May 19, 2012

Ja, jeśli czas by pozwolił, odrzuciłbym korektę i przetłumaczył tekst od nowa, ale zaoferował go na zasadzie dobrowolności: jeśli klient potrzebuje tego tłumaczenia na poniedziałek, to tak się składa, że właśnie takowe mam.

Oczywiście, wiąże się to z ryzykiem niepotrzebnej pracy za darmo, co boli, zwłaszcza przy dużych rzeczach, ale alternatywą byłoby pozostawienie klienta na lodzie, czego nie lubię jeszcze bardziej.

W każdym razie starałbym się unikać sytuacji, w której dostarczam korektę tekstu po GT, niezależnie od tego, jaka byłaby to stawka. Jeśli klient (i/lub biuro!) uznają, że tak można, to będą wrzucać w GT wszystko, co mają do przetłumaczenia, byle tylko oszczędzić parę groszy.


Direct link Reply with quote
 

Grzegorz Gryc  Identity Verified
Local time: 23:04
French to Polish
+ ...
TOPIC STARTER
Idę piec ciasteczka... May 19, 2012

Jabberwock wrote:

Ja, jeśli czas by pozwolił, odrzuciłbym korektę i przetłumaczył tekst od nowa, ale zaoferował go na zasadzie dobrowolności: jeśli klient potrzebuje tego tłumaczenia na poniedziałek, to tak się składa, że właśnie takowe mam.

Nie wiem.
Myślałem nad wyslaniem tekstu po korekcie w pliku zabezpieczonym hasłem o długości rzędu 64 czy 128 znaków, ale tak naprawde tekst jest miejscami tak dołujący, że mi się nie chce nad nim siedzieć.
Zresztą czasowo i tak jest już pewnie niewykonalny, jakbym miał go tłumaczyć od zera, choćby w połowie.

Oczywiście, wiąże się to z ryzykiem niepotrzebnej pracy za darmo, co boli, zwłaszcza przy dużych rzeczach,

Tego tekstu jest za dużo, żeby robić za darmo.
3 czy 5 stron bym jeszcze ścierpiał, ale tego jest za dużo.

ale alternatywą byłoby pozostawienie klienta na lodzie, czego nie lubię jeszcze bardziej.

Mogę sobie spokojnie pozwolić na stratę tego biura, choć ono jest w gruncie rzeczy w porządku.
Natomiast takiego klienta końcowego bym wyrzucił bez ogródek, zwłaszcza jeśli by zaczął podskakiwać.
Niech sobie szuka innych palantów.
Tzn. miałem już w życiu takie sytuacje, ze mi dawali gugle, ale to byli znajomi, którzy "chcieli pomóc", ale po totalnym zjechaniu z góry na dół zrozumieli, przeprosili i zapłacili za tłumaczenie od zera.

W każdym razie starałbym się unikać sytuacji, w której dostarczam korektę tekstu po GT, niezależnie od tego, jaka byłaby to stawka. Jeśli klient (i/lub biuro!) uznają, że tak można, to będą wrzucać w GT wszystko, co mają do przetłumaczenia, byle tylko oszczędzić parę groszy.

I to jest właśnie podstawowa zasada.
Zero tolerancji, podobnie jak dla braku ewidentnych przecinków itp.

Pierniczę.
Idę piec ciasteczka.

Zdrówkot
GG

[Edited at 2012-05-19 15:25 GMT]


Direct link Reply with quote
 

Grzegorz Gryc  Identity Verified
Local time: 23:04
French to Polish
+ ...
TOPIC STARTER
Założenie ogólne... May 19, 2012

Lucyna Długołęcka wrote:

Zasadniczo, gdy się już przyjmie zlecenie, to z "dobrodziejstwem inwentarza" trzeba się pogodzić,

Nie jestem przekonany.
Jak Ci ktoś zamiat iPada wyśle dachówkę, to chyba nie jest wykonanie warunków umowy.
Ja się po prostu umówilem na coś innego, niż dostałem...

jednakże w tym przypadku można się powołać na dobrą praktykę w branży, która polega na tym, że jeśli korektor poświęca na korektę danej ilości tekstu znacząco więcej czasu niż w zwykłych przypadkach, to może pracę przerwać i oddać jako nadającą się do tłumaczenia od nowa. I policzyć za czas poświęcony korekcie (a nie za liczbę skorygowanych stron).

Problem jest taki, że zmuszałoby mnie to do negocjowania post factum tzn. z pozycji słabszego.

Tzn. może byśmy oficjalnie zaczęli domyślnie stosować do umów zastrzeżenie, że Google Translate czy podobne przedstawione jako tłumaczenie "ludzkie" po prostu unieważnia umowę?

Zdrówkot
GG


Direct link Reply with quote
 
TranslateThis  Identity Verified
United States
Local time: 16:04
Spanish to English
+ ...
trochę to podejrzane May 19, 2012

Grzegorz Gryc wrote:

Dostałem spory tekst do korekty z terminem na poniedziałek rano i okazał się w sporej części radosnym i 100% identyfikowalnym efektem "przetłumaczenia" w Google Translate. Kontakt z biurem jest oczywiście niemożliwy, bo jest sobota.


Nie poprawiałabym. Napisałabym do biura, że jest problem z plikem, że mogę poprawić, ale niestety zajmie to dużo więcej czasu niż "normalna" korekta, o jakiej była mowa. W związku z tym, że to GT nie dam rady dostarczyć pliku na poniedziałek rano i że godzinna stawka za korektę wynosi X. Wysłałabym to na wszystkie możliwe adresy i zostawiłabym wiadomość na sekretarce. Szanujące się biura raczej sprawdzają wiadomości kilkakrotnie w ciągu weekendu. A poza tym bardzo często terminy nie są wcale tak pilne... Ale może to nowa strategia tego biura. Szczerze mówiąc wydaje mi się to trochę podejrzane.


Direct link Reply with quote
 

Grzegorz Gryc  Identity Verified
Local time: 23:04
French to Polish
+ ...
TOPIC STARTER
Nein... May 19, 2012

Andrzej Golda wrote:

Po nieco zbliżony zdarzeniu dostałem nauczkę, żeby UWAŻNIE przejrzeć zlecenie, zanim je potwierdzę.

Problem polega na tym, że jak tłumaczysz teksty typu np. portal WWW, to Gugiel jest taki, ze po nim zbytnio nie widać, że to on zrobił, bo to zbyt standardowe teksty.
Imię, nazwisko, adres e-mail, potwierdź hasło itp.
Możesz łatwo "przejechać po przekątnej" i stwierdzić, że wygląda w miarę OK, ale jak zaczynasz prawdziwą korektę, zaczynają się schody.
Czasem nawet przejdziesz ileś tam takich tekstów i uznasz, że tłumacz jest debilem, ale to się jakoś mieści w granicy debilizmu.
Naprawdę.
A potem wreszcie trafiasz na coś, co wyjaśnia wszystko.
Pytanie ile czasu mam poświęcać na sprawdzenie, że sobie ze mnie jaj nie robią.
10-20-30% czasu przewidzianego na zlecenie?
Przecież ekonomicznie to nie ma sensu.

Są takie biura, które nie podsuną mi takiej niespodzianki, ale w przypadku innych trzeba uważać.
Ja sam, ze względu na swoją obowiązkowość, zrobiłbym to, ale w poniedziałek rano przed odesłaniem jeszcze bym negocjował.

Po mojemu biuro tu nie jest naprawdę winne.
Po prostu zaufało klientowi, który okazał się fiutem, ale ktoś w tym biurze skrzynkę pocztową jednak powinien monitorować, żeby w sytuacjach podbramkowych zainterweniować...
Zdecydowanie odmawiam przerzucania całego ryzyka na tłumacza.

Chyba, że "warunki umowy", o których piszesz, pozwalają to odpuścić

Miałem mieć korektę po człowieku,
Nie jest.
Nigdzie w zleceniu nie mam napisane, że to może być tłumaczenie maszynowe.
Dla mnie to jest zerojedynkowe.

Zrówkot
GG


Direct link Reply with quote
 

Grzegorz Gryc  Identity Verified
Local time: 23:04
French to Polish
+ ...
TOPIC STARTER
Opłata godzinowa... May 19, 2012

Alexander Onishko wrote:

A jakie są warunki zlecenia? Jeżeli opłata jest godzinowa to co, właśnie, nas obchodzi? Robimy sobie co należy i fakturujemy za swój czas.

Gdyby była godzinowa, to bym się nie wkurzał, tylko odpowiednio zafakturował.
Po prostu jest praktyką, że jak jakość tłumaczenia jest przewidywalna, to czas korekty również można jakoś przeliczyć na słowa czy co i ja się z tego powodu ogólnie nie buntuję.

To jest sensowne założenie pod warunkiem, że ta jakość tłumaczenia jest rzeczywiście przewidywalna...

Zdrówkot
GG


Direct link Reply with quote
 

Grzegorz Gryc  Identity Verified
Local time: 23:04
French to Polish
+ ...
TOPIC STARTER
Epilog May 25, 2012

Hej

Skończyło się tak, że:
- późno, bo późno, ale udało mi się skontaktować z biurem przed terminem oddania,
- ustaliliśmy, że jest sygnał stop do chwili kontaktu z klientem,
- klient przyznał, że jest problem,
- termin został przedłużony,
- post factum, na podstawie serii brutalnych zrzutów ekranu itp., została wynegocjowana sensowna ryczałtowa stawka (problem polegał na tym, że część tekstu rzeczywiście poszła przez Google Translate, ale część została przetłumaczona przez normalnego człowieka, co drastycznie utrudniło rozpoznanie tego, że w ogóle może być problem, a szkoda było czasu na gruntowną analizę wszystkich segmentów).

Ogólnie wszyscy są zadowoleni, a przede wszystkim klient zdał sobie sprawę, że musi bardziej pilnować tzw. "kreatywnych programistów" itp., a odpowiedzialność za teksty nie może być aż tak rozmyta...

Zdrówkot
GG


Direct link Reply with quote
 


To report site rules violations or get help, contact a site moderator:

Moderator(s) of this forum
Monika Jakacka Márquez[Call to this topic]

You can also contact site staff by submitting a support request »

Google Translate w praktyce...

Advanced search






PDF Translation - the Easy Way
TransPDF converts your PDFs to XLIFF ready for professional translation.

TransPDF converts your PDFs to XLIFF ready for professional translation. It also puts your translations back into the PDF to make new PDFs. Quicker and more accurate than hand-editing PDF. Includes free use of Infix PDF Editor with your translated PDFs.

More info »
PerfectIt consistency checker
Faster Checking, Greater Accuracy

PerfectIt helps deliver error-free documents. It improves consistency, ensures quality and helps to enforce style guides. It’s a powerful tool for pro users, and comes with the assurance of a 30-day money back guarantee.

More info »



Forums
  • All of ProZ.com
  • Term search
  • Jobs
  • Forums
  • Multiple search