Słownik pl en ubezpieczenia
Thread poster: Magdalena_

Magdalena_
Local time: 15:18
English to Polish
+ ...
Aug 27, 2006

Witam,

gdybyście mogli polecić _tylko jeden_ słownik, to co by to było?

Zakładając, ze nia mam zupełnie nic innego (poza internetem oczywiście). Słownik ten musialby wiec wystarczyc "do wszystkiego". Podstawowe wymagania to:

- musi byc multimedialny i dobrze byloby, gdyby "wspolpracowal" z innymi programami (Word/Excell) - no chociażby kopiuj/wklej
- koniecznie musi zawierac terminologie ubezpieczeniowa
- dobrze byloby tez, gdyby zawieral i prawnicza i ekonomiczna rowniez

No i to chyba tyle. Jest w ogole cos takiego?

Z gory dzieki za wszystkie propozycje.
Pozdrawiam,
Magda


Direct link Reply with quote
 

Paweł Sachse  Identity Verified
Local time: 15:18
English to Polish
+ ...
*** Aug 29, 2006

jeśli nie masz _zupełnie_ nic to chyba PWN/Oxford, ten ogólny, a co do prawniczych to zobacz tutaj http://www.proz.com/topic/53352

Direct link Reply with quote
 
Roman Kozierkiewicz  Identity Verified
Local time: 15:18
English to Polish
+ ...
Słownik pl-en ubezpieczenia Aug 29, 2006

Na początku wrzesnia ukaże sie mój "Dictionary of Insurance Terms" En-Pl-En. Niestety CH.Beck ciągle w zakresie słowników nie może "przekonać się" do wersji elektronicznej, a szkoda bo jest to dzisiaj najwygodniejsza forma korzystania ze słownika. Wspomniany słownik poza częścią terminologiczną zawiera: skróty i akronimy, przykłady FAQs, wstęp do korespondencji ubezpieczeniowej i przykłady oryginalnych pism oraz wybrane wzory dokumentów ubezpieczeniowych. Sądzę, że będzie to przydatne dla użytkowników. Słownik Ratajczaka pomieszał terminy ubezpieczeniowe z podatkami i cłem - czyli "groch z kapustą", zas w słowniku Wróblewskiej i Hadyniaka roi się od błędów językowych i merytorycznych.

Pozdrawiam
Roman Kozierkiewicz


Direct link Reply with quote
 

Magdalena_
Local time: 15:18
English to Polish
+ ...
TOPIC STARTER
. Aug 29, 2006

Jeżeli dobrze znalazłam, to chodzi o "Angielsko – polski i polsko – angielski słownik terminologii ubezpieczeniowej ". Wprawdzie nie znalazłam informacji, ze ukaże się dopiero we wrześniu, ale była ikonka "nowość", więc zakładam, ze to to
Z opisu faktycznie można sądzić, ze to pozycja godna uwagi. Jednak te przykładowe fragmenty trochę mnie przeraziły. Czy ktoś robił korektę przed oddaniem do druku, czy wersja zamieszczona na stronie jest ostateczna??? Jesli ostateczna, to mimo wielu wymienianych zalet, chyba nie zdecyduje sie na ten slownik, chyba ze wczesniej uda mi sie go uwaznie przejrzec w ksiegarni (co jest raczej wątpliwe, z racji braku czasu niestety). W tych krótkich fragmencikach jest tyle bledow, ze az sie boje co moze sie dziac dalej. Literowki, bledy interpunkcyjne i nie tylko! Wezmy chociaz tę definicję: „ubezpieczenie oznacza zobowiązanie
jedną osobę wobec drugiej wynagrodzenia za szkody lub odpowiedzialność za
szkody w odniesieniu do określonego ryzyka lub zagrożenia, na które może być narażony przedmiot ubezpieczenia, lub zapłatę określonej sumy pieniężnej, lub innej
wartościowej rzeczy w przypadku wystąpienia określonego zdarzenia”.
No ja dziękuję! Myślałam, że wiem, co to jest ubezpieczenie, ale ta definicja...
Proszę się nie gniewac, ale to naprwdę warto podrzucic jakiemus dobremu korektorowi, bo straszy niesamowicie. W glębi serca mam jednak nadzieje, ze czesc merytoryczna jest w lepszym stanie, i ze dobór dokumentów nie jest przypadkowy. Naprawdę bardzo by mi się ten slownik przydal, wiec strasznie szkoda, ze takie zrobil pierwsze wrazenie

A PWN/Oxford. Chyba tak. Mysle, ze wlasnie w tym kierunku pojde. Jesli nie ten, to moze Kosciuszko. Na codzien korzystam wlasnie z niego i jestem ogromnie zadowolona Do tego mam oczywiscie mnostwo innych (branzowych), jak mozna sie domyslic. Zupelnie niedawno trafila mi sie swietna posadka - Specjalista ds. Ubezpieczeń. Głównym moim zadaniem są oczywiście tłumaczenia calej masy dokumentów, prowadzenie korespondencji oraz bieżaca współpraca z centralą m.in. w zakresie likwidacji szkód, itp. (jak nietrudno się domyślić - wszystko w języku angielskim). Szef jest oczywiście cudownym człowiekiem i wie, że przydałby mi się słownik, więc postanowił mi go kupić Wybrać mogę oczywiście JEDEN. Z przyczyn przeróżnych swoich własnych słowników przynieść do pracy nie mogę, więc czeka mnie naprawde trudny wybór
Stąd właśnie moje pytanie. Myślicie, że Kościuszko to będzie to? Jako słownik ogólny jest świetny, ale słownictwo z zakresu ubezpieczeń... no nie za bardzo niestety. Mialam nadzieje, ze ostatnimi czasy ukazalo sie cos, o czym jeszcze nie wiem, albo moze bylo juz wczesniej i nie wiadomo dlaczego umknelo mojej uwadze

Pisałam, że musi być multimedialny z tej prostej przyczyny, że szkoda mi czasu na bieganie po internecie (a z łączami bywa róznie...) w poszukiwaniach zupełnie prostych słówek, bo bywa przecież tak, że po kilki godzinach ślęczenia nad jakimś tekstem, to już się człowiekowi mózg "lasuje" i najprostsze słówka po prostu "wylatują" z głowy akurat wtedy, gdy są potrzebne i potrzeba wtedy takiego pomocnika, który w ułamku sekundy poda nam gotowe rozwiązanie na tacy. Terminy wyjątkowo trudne, to już sobie jakoś znajdę. W końcu jak google nie pomogą i zawiedzie wszystko inne, to od czego są koledzy na Prozie

Dzięki za pomoc. A jesli ktos ma jeszcze jakies pomysly, to moje pytanie jest nadal aktualne


Direct link Reply with quote
 
Roman Kozierkiewicz  Identity Verified
Local time: 15:18
English to Polish
+ ...
Słownik ubezieczeniowy Aug 30, 2006

Pani Magdaleno,

W przytoczonej definicji ubezpieczenia, jaka się znalazła w wstępie do słownika, popełniła Pani błąd - należy starannie czytać tekst a dopiero póżniej wydawać opinię. Antyreklama jest czasami najlepszą reklamą i dlatego nie obawiam się o los tej pozycji. Natomiast błędne jest Pani założenie, że w słowniku Kościuszkowskim czy PWN Oxford znajdzie Pani specjalistyczne terminy z zakresu ubezpieczeń. Są to słowniki ogólne i siłą rzeczy nie obejmują bardziej szczegółowej terminologii z określonych dziedzin. W ramach projektu tłumaczenia i weryfikacji tłumaczeń aktów Unii Europejskiej dla potrzeb Komitetu Integracji okazało się, że te "olbrzymie" slowniki były w ogóle nieprzydatne. Tę uwagę polecam początkującym tłumaczom.

Pozdrawiam
Roman Kozierkiewicz


Direct link Reply with quote
 

Magdalena_
Local time: 15:18
English to Polish
+ ...
TOPIC STARTER
. Aug 31, 2006

Przepraszam, jesli poczuł się Pan urazony moją wypowiedzią. I nie miala to byc wcale antyreklama. Napisalam, ze slownik zapowiada sie ciekawie i ze bardzo by mi sie taki przydal. Jedyne uwagi negatywne mialam w zasadzie pod katem wydawnictwa. Cytat nie jest bledny. Tzn. jest, ale to nie ja te błędy popełniłam. Został skopiowany z przykladowego fragmentu Panskiego slownika zamieszczonego na stronie wydawnictwa CH Beck (http://www.ksiegarnia.beck.pl/book.php?ks=2955). Wcale nie twierdze, ze bledy ktore sie tam znalazly sa tam z Panskiej winy. Literowki to raczej robota kogos, kto skladal tekst do druku. Moze zamieszczony przyklad nie jest skanem ze slownika, tylko plikiem specjalnie przygotowanym do umieszczenia na stronie. Jak by nie bylo - mozna dojsc do wniosku, ze wydawnictwo zupelnie nie dba o Paską (i swoja wlasna rowniez) reputacje. Te zamieszczone fragmenty sa wizytowka slownika i nalezaloby dolozyc wszelkich staran, zeby wygladaly jak nalezy. A te bledy nie sa byle jakie - przecinki przed 'lub', kropka po 'nr', zle odmienione wyrazy plus kilka literowek. Przyzna Pan chyba, ze jak na tak maly fragment to chyba sporo. Na Pana miejscu zwrocilabym im na to uwage i niech to jak najszybciej poprawia, bo szkoda, zeby tak straszylo. Sam slownik moze byc calkiem dobry, ale tego sie nie dowiem, dopoki do niego nie zajrze.

Pozdrawiam serdecznie,
Magdalena


Direct link Reply with quote
 
Roman Kozierkiewicz  Identity Verified
Local time: 15:18
English to Polish
+ ...
O słownikach raz jeszcze Sep 1, 2006

Pojawiły się na forum kolejne pytania w sprawie słowników ekonomicznych i prawnych. Jako "stary wyga" w tym zakresie chętnie służę opinią i wiedzą. A więc po kolei: najstarszy to Słownik handlowy Tadeusza Szulborskiego (polsko-rosyjski-niemiecko-francuski-angielsk) drugie wydanie z 1922r, zaś pierwsze chyba 1910 lub 1912 (do druku dopuszczała cenzura carska). Po II wojnie, najpierw był maleńki słownik Noconia wydany w 1959r. przez PWSZ, póżniej „tylko do użytku służbowego” Żukowskiego PIHZ (1957) – ówczesne władze nie chciały dać do powszechnego użytku chyba ze względów politycznych. Dopiero w 1961r, PWE wydało najboszerniejszy na tamte czasy Słownik handlowy angielsko-polski pod redakcją Prejbisza i Świeżewskiej tzw. "'żółty" (to był kolor okładki – o nim wspominała Ela Puławska). Przez 30 lat był to jedyny większy słownik, na nim "wychowały się" zastępy
tłumaczy - ja z niego korzystałem "do oporu" co zresztą widać dzisiaj po jego wyglądzie - jest to najbardziej zniszczona pozycja w moim księgozbiorze. Na początku lat 80- PWE podjęło decyzję, aby opracować nowy słownik (ten już był wyczerpany i nieosiągalny na rynku) na bazie tego słownika i tak powstał przy moim współudziale Słownik handlowy angielsko-polski zawierający ponad 65000 haseł. Rok wydania 1991r. jest to tyle mylący, ze nasz maszynopis przeleżał w redakcji blisko 8 lat, tak więc baza słownictwa ( w całości wykorzystano wspomnianiego "zółtka") musiała siłą rzeczy opierać się na materiałach z lat 60 i 70-tych. Al i tak jest on uznawany do dziś za bardzo przydany i bardzo znany wśród tłumaczy. Zarówno ja jak i MieczysławPuławski (dziś profesor na SGH) korzystaliśmy z dwóch bardzo dobrych źródeł - slownik Eichborna - Wirtschaftworterbuch, English-Deutsch z 1974r. oraz o dziwo ze świetnego Anikina Anglo-russkij ekonomiczneskij słowar z 1974. Tak się złożyło, ze i ja i Mieczysław znaliśmy bardzo dobrze rosyjski. PWE wydało ten nasz słownik w bardzo dużym nakładzie, bo aż 50.000. W tym samy czasie Wiedza Powszechna wydała słownik Jaślanów i nie każdy o tym wiem, że nasza współautorka, Monika Wojtowicz- jako bardzo zaprzyjaźniona z Jaślanami - udostępniła nasz maszynopis - i praktycznie Jaślanowie wykorzystali w całości nasz słownik, co widać gołym okiem - ani ja ani Puławski nigdy nie robiliśmy z tego problemu, bo takie były wtedy układy. Moje paroletnie doświadczenie w firmie Euroscript z Luksemburga, która tłumaczyła większość ustawodawstwa Unii Europejskiej i w której miałem przyjemność i zaszczyt być w podstawowym gronie weryfikatorów jak również pracować przy bazie terminologicznej do tłumaczenia aktów unijnych przy pomocy komputera skłoniła - jako protest do braku słowników specjalistycznych w zakresie ekonomii - do przygotowania słownika terminologii finansowej angielsko-polskiej (wydała go Oficyna Branta w Bydgoszczy w 2003r. - bardzo dobrą opinię przekazała Pani Prof. Danuta Hubner z Brukseli). Słownik liczył tylko 6000 haseł, przy czym zasada była, aby nie powtarzać hasła, lecz zaprezentować nowe, trudne i nigdzie, w żadnym słowniku w Polsce niespotykane. Później CH.Beck zaproponował rozwinięcie tego słównika i tak powstał Dictionary of Finance Terms for Professional (o nim też na forum wspominała Ela Puławska). Dalszy pomysł - to odejście od starego słownika PWE i przygotowanie coś nowego i stąd zrodził się Dictionary of Business Terms, który w wersji angielsko-polskiej liczy sobie 55.000 haseł i tu również przyjąłem zasadę - jak ktoś ładnie napisał w opini "niemiędlenia ciągle tych samych haseł", że trzeba tworzyć rzeczy przydatne dla dzisiejszych tłumaczy. Z innych słowników można wymienić: Wróblewska i Hadyniak (Finanse i Ubezpieczenia –niestety jest tu wiele błędów, nie mówiąc o dziwolągach językowych), Ratajczak (cła, podatki i ubezpieczenia – bardzo dziwne zestawienie tematyczne), Niewiadoma (w dużej części przepisany z naszego słownika PWE), Kienzler (przy trudnych hasłach finansowych zastosowała „nożyczki”, ale w wielu przypadkach nieumiejętnie), wreszcie E.Ożga (jej najnowszy The Great Dictionary of Law and Economics, w zakresie ekonomii jest powtórzeniem haseł z 1991r.(PWE), a więc nie wnosi nic nowego, zaś tam gdzie próbuje samodzielnie, są błędy). Z przykrością stwierdzam, że dziedzina prawa jest w zakresie słowników wyjątkwo słabo opracowana, zwłaszcza jesli chodzi o współczesną terminologię - tu wciąż "królują" starzy Jaślanowie, a kolejne wydania przez Wiedzę Powszechną wprowadzają o tyle w bład, że jest ciągle ta sama wersja z 1991r., czyli słownictwo z lat 50-, 60 i 70-tych. Ozga niestety nie potrafiła oderwac sie od Jaślanow, więc znowu nie mamy "ruchu do przodu". Lepszą opinie ma słownik Małkiewiczów, ale jest on w jedną stronę. Oczywiście nikt nie stworzył słownika idealnego, a tym bardziej takiego, w którym tłumacz zawsze znajdzie to, czego szuka – najczęściej nie znajduje i tu ogarnia go złość i pytanie, po co ci faceci (lub facetki) piszą słowniki. Nie potrafię udzielić odpowiedzi.

Roman Kozierkiewicz


Direct link Reply with quote
 


To report site rules violations or get help, contact a site moderator:

Moderator(s) of this forum
Monika Jakacka Márquez[Call to this topic]

You can also contact site staff by submitting a support request »

Słownik pl en ubezpieczenia

Advanced search






LSP.expert
You’re a freelance translator? LSP.expert helps you manage your daily translation jobs. It’s easy, fast and secure.

How about you start tracking translation jobs and sending invoices in minutes? You can also manage your clients and generate reports about your business activities. So you always keep a clear view on your planning, AND you get a free 30 day trial period!

More info »
SDL MultiTerm 2017
Guarantee a unified, consistent and high-quality translation with terminology software by the industry leaders.

SDL MultiTerm 2017 allows translators to create one central location to store and manage multilingual terminology, and with SDL MultiTerm Extract 2017 you can automatically create term lists from your existing documentation to save time.

More info »



Forums
  • All of ProZ.com
  • Term search
  • Jobs
  • Forums
  • Multiple search